-
Zawartość
862 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
4
Zawartość dodana przez falco66
-
Jak czytam co nie które wypowiedzi to zastanawiam się czy czasem nie jestem jakimś zwyrodnialcem. Może faktycznie ewolucja młodszego pokolenia zdystansowała moje? Koledzy. Od zarania dziejów człowiek polował i zjadał. Jak się odważył zapolować np na rekina, a mu się nie udało, sam został zjedzony.... Wiedział że jest ryzyko, i tyle.... Jednak z innej beczki. W czym ten wasz rekin jest lepszy od wigilijnego karpia? Toż to takie samo stworzenie, tyle że człowiekowi udało się je w jakimś tam stopniu opanować - mam tu na uwadze jego hodowlę. Jednak czy to znaczy że hodowlane zwierzęta to już nie to samo co dzikie? Zaraz oburzeni powiedzą - gatunek na wymarciu, chroniony.... Przepraszam bardzo. Chronione gatunki też człowiek nauczył się hodować i tworzy fermy np krokodyle, w celach konsumpcyjnych i innych. Nie bądźcie obłudnikami. W Waszych baniakach też pływają ryby które może wolałyby pływać w oceanie a nie w szklanym pudełku. Jednak i tu można rozważać czy hepatus nie jest czasem szczęśliwszy w akwarium, gdzie nic mu nie zagraża, niż w oceanie pełnym drapieżników? Za moich czasów uczono na polskim bajek Krasickiego - jeśli db. pamiętam jedna z nich nosiła tytuł "ptaszki w klatce"..... ta bajka może właśnie odnosić się do przykładowego hepatusa... Jednak, człowiek potrzebuje mięsa, różnorakiego, by poprostu móc żyć. Wieprz, koza, baran, bydło, drób, - to MIĘSO. czy sie to komuś podoba czy nie. I tu też wam powiem, że niejeden osobnik z tej grupy zwierząt "zjadalnych" potrafi pokazać takie "ludzkie" cechy że trudno go uśmiercić. A jednak - jego przeznaczenie to stół człowieczy.
-
No Erich - czas przyznać się do poniesionych strat. Wczoraj, ok. godz 11, mój achilles został zassany przez obiegówkę.... straciłem go. Wiem co większość powie, więc nie wysilajcie się.... Ja uważam że ospa to jedno, dwa - to niestabilne parametry, poprzez pieprzony reaktor, który świrował w ostatnim czasie. trzy - to moja niewiedza jak temu zapobiec. cztery - to podejście serwisantów umawiających się na robotę a potem mających wszystko w d*pie..... Z całej grupy zginął białobrody i achilles.... reszta ma się dobrze. Czy uważam że poniosłem porażkę? I tak i nie. Moje osobiste doświadczenie nie jest miarodajnym wynikiem wskazujacym że nie da się trzymać różnych gatunków pokolcy razem. Mój błąd to przede wszystkim brak stabilizacji parametrów, które niektórym gatunkom tej rodziny są do życia niezbędne - oczywiście moim zdaniem.
-
Tak czytając to tutaj to nasunęła mi się refleksja nad moją 96 letnią babcią, niestety już zupełnie niepełnosprawną.... Kochał swój ogród, ale taki niby "wiejski", gdzie, nie było miejsca dla modnych iglaków, może poza świerkiem czy jodłą, strojonym na Boże Narodzenie, ogród pełen różnego gatunku kwiatów. Tworzyła swoje przydomowe kwietniki, które potrafiły zadziwić mnogością różnorakich kwiatostanów, barwą liści, dopasowaniem nawet wysokości poszczególnych odmian.... Zachwycała się jednak "nowoczesnymi" ogrodami... "Jaki tam piękny żywopłot, jaki złoty żywotnik, jaki piękny cyprysik..... Dziś z perspektywy lat widzę, że nie doceniała, a może nie dostrzegała w swej skromności, własnego "mistrzostwa" w prowadzeniu swego ogrodu, co inne osoby dostrzegały i podziwiały. I tak z tej perspektywy, widząc Twój dorobek, zastanawiam się ilu tu posiadaczy "koralowego piękna" potrafiłoby dokonać tego co Ty dokonałeś. Myślę, że nie wielu. Przy roślinach, potrzebna jest pewna "finezja", przy koralach - to przecież zwierzęta. Jak chcesz mieć dorodnego rasowego owczarka to zapewniając mu odpowiednie warunki wyrośnie na doskonałego psa. Jak nie stworzysz mu odpowiednich warunków żywieniowych, środowiskowych, to choćby pochodził z najlepszej lini hodowlanej będzie karykaturą swych protoplastów. Podobnie z koralami - stworzysz warunki, dasz odpowiednie papu i masz sukces. Uważam że jesteś mistrzem w tym co robisz. Szkoda niszczyć to co stworzyłeś.
-
Jeśli chodzi o długość i oświetlenie baniaka - to tu mam trochę inne zdanie - widziałem zbiornik długi ( nie pomnę jak długi) a nad nim były chyba nawet trzy lampy usytuowane wzdłuż. Był nieskazitelnie piękny - ale baaaardzo drogi w utrzymaniu....
-
Jeśli pozwolisz - Ja na Twoim miejscu zastanowiłbym się nad przejściem na morskie. Znajdziesz sporo moich wypowiedzi odradzających to innym. Dla czego? Masz coś co cieszy oko i widać że prowadzone przez osobę znającą temat. Teraz wejdziesz w "nowy świat". Wbrew pozorom zupełnie inny. Poobserwuj przedstawiane tutaj akwaria morskie. Jak wiele ryb w nich pływa? A patrząc na twój zbiornik lubisz rybki. W rafowym jest stały jakiś tam konflikt o przestrzeń życiową - bo i korale i ryby to przecież zwierzęta które i chcą jeść a co za tym idzie muszą też wydalać... Taki skrót myślowy. Ponad to koszty nabycia zwierząt, sprzętu, a następnie utrzymania tego wszystkiego - to już dla takiej 6-setki, nie są małe. Nie mówię że nie mam jakiejś tam satysfakcji ze swego zbiornika. Jednak zazwyczaj nikt tu, jak pyta "nowy" nie mówi o problemach dojścia do stabilizacji baniaka, o kosztach związanych z niezbędnym sprzętem, o przeżywalności wprowadzanego "życia" (zarówno korali jak i ryb). A "życie" do taniego tutaj nie należy. Zanim się dojdzie do czegoś w miarę fajnego, można za to sporo zapłacić nie tylko zdrowiem. Pozdrawiam.
-
Mówicie koledzy że na NR są tematy na które nie należy się wypowiadać.... To prosiłbym byście je sprecyzowali, czego dotyczą. Myślę że dla osób nie zorientowanych wartałoby to wyjaśnić. Jednak, tak sobie myślę, że i tu "u nas" są tematy z którymi lepiej się nie pokazywać, bo się "dostanie lanie". Czy nie jest tak czasem jak z tą belką i igłą w oku bliźniego????
-
Będąc laikiem, w tematyce akwarystyce morskiej, postanowiłem zarejestrować się na tutejszym forum. Liczyłem, że doświadczeni akwaryści, posiadający wiedzę zarówno teoretyczną jak i praktyczną, zarejestrowani, służą swą wiedzą nowo przybyłym. Niestety. Z ubolewaniem, stwierdzam, że tak nie jest. Grupa „starych” zarejestrowanych członków to osoby nie dzielące się swą wiedzą, a jeśli już to połowicznie, co prowadzi , że ich odpowiedzi na zadane pytania mogą wyrządzić więcej złego niż dobrego, dla osób wchodzących w temat akwarystyki morskiej. Jako że staram się zgłębiać tematy nie znane mi, staram się wypowiadać w interesujących dla mnie wątkach. Często, staram się „ciągnąć” interesujący mnie temat, czy to zupełnie nieistotnym postem, a niekiedy żartem. Żartem, który raz jest zrozumiałym, a innym razem nie… wówczas, stosuję słowo zapomniane w języku polskim brzmiące – „przepraszam”. Są tu osoby, wiedzące jeszcze, co to słowo znaczy, są również osoby, którym to słowo jest słowem obcym. Tak czy siak – celem jest poznanie wypowiedzi innych w interesującym mnie temacie. Za takimi wypowiedziami, często słyszę, jak ostatnio np. jestem clownem, innym razem jeszcze gorzej…. Godzę się z tym. Może moje wypowiedzi prowadzą do takich refleksji. Jednak, Jeśli to pisze osoba, odpowiedzialna, znająca dogłębnie temat, to winna wykazać, że ma wypowiedz jest błędna i udowodnić , że tak nie jest ,powołując się, na pewne argumenty. Jeśli ich nie posiada – to na jakiej podstawie obraża? Wypowiedzi typu – „ach” „och” – to żadne wypowiedzi, jednak dla nieznających tematu, mogące błędnie wskazywać kto tu ma rację…. Często tu widzę grupę wzajemnej adoracji, która nawet nie zagłębiając się w całość wypowiedzi w danym temacie, wypowiada się po stronie „guru-kolegi” – po prostu - żenada , lub brak znajomości czytania ze zrozumieniem, co może tłumaczyć takowe zachowanie. Cenię wielu mych kontr wypowiadających się. Za co? Za to, że przekazują swą wiedzę. Przykładem tego jest kol. Sushi – on uzmysłowił mi jednym postem, gdy „rozmowa” trwała parę godż., że sucha skała jest czyszczona chlorem, a ja w głupim swym myśleniu domniemywałem, że sprzedawana skała - to wysuszona skała oceaniczna. Jednak czy – zapewne widząc i czytając posty nie mógł tego powiedzieć, by zaoszczędzić czas innym????( tak trudno powiedzieć innym jak jest prawda????) Cenię nawet kolegę z Białegostoku, (Tofii), który mnie tutaj dyskredytuje(nawet nie używam słowa obraża)… dla czego? Bo ma swoje przemyślenia, a może nawet ma rację?”. Pragnąłbym tylko by w swych wypowiedziach, wypowiadając się w stosunku do konkretnych spraw potrafił wykazać się wiedzą merytoryczną i nią dzielił się z innymi. I nie czekał, z podpowiedzią tylko udzielał swych rad adeptom naszego hobby. Czas jakiś tam minął. Mam swoje doświadczenia na bazie swych akwariów, Mam doświadczenia na bazie ryb hodowanych w stawach, mam jakąś tam wiedzę związaną z wykształceniem powiedzmy przyrodniczym. Znam i roślinki i zwierzątka …. Może głupio wygląda awatar ALA, - dla mnie to fajne zdjęcie z fajką, (co myślę o człowieku – to moja sprawa), jednak, lubię merytorykę. W morskim siedzę już trochę, mam swoje doświadczenia i każdemu nowemu adeptowi, ja , odpowiem na każde pytanie w oparciu o swoje doświadczenia, zaznaczając że „u mnie tak było”
-
Po przeczytaniu wypowiedzi lufta, to chyba powinienem się cieszyć że trafiłem na AR a nie na NR. Tam to już by mnie chyba zlinczowano na tym "pręgierzu".... Jednak czy tak ma wyglądać forum na którym dochodzi do wymiany poglądów? Czy napisanie że sprzęt firmy x nie sprawdza się u mnie a sprzęt firmy y tak, to powód do dyskredytowania tej firmy x? Normalnie chore podejście. To gdzie zwykły śmiertelnik ma wymienić swą opinię. Gdzie dowiedzieć się co inni myślą na temat danego produktu? To co opisaliście - nie powinno mieć miejsca. Chyba, że fora tworzone są pod grupę ludzi robiących w danym temacie biznes, o czym wcześniej enigmatycznie pisałem.
-
nie chcę kłamać, - po prostu nie pamiętam, ale "bardzo za bardzo"....
-
gdzieś już tu pisałem - więc skrótowo- na mierniku pływakowym odkleiła się skala. Miałem błędny odczyt więc soliłem aż przesoliłem. Poszły twardziele jako pierwsze(część), potem sps po powrocie do normy(część), ryby padały po przywróceniu parametrów po czasie (część)....
-
Są nie do pobicia. Rzadko tam jestem, nie mam stałych kontaktów, jednak jeśli już prowadzę rozmowę z nimi na konkretny temat - odpowiedź z ich strony równie konkretna, oceniają swe możliwości realnie w czasie, i dotrzymują słowa. Myślę że gdybym zażyczył sobie płetwala błękitnego - po ustaleniu szczegółów - też by dostarczyli. (mieliby zapewne problem z jego aklimatyzacją, bo przecież bez tego to nie sprzedają - ale znając ich, myślę że i taki "malutki" problem techniczny byliby w stanie rozwiązać .
-
Miałem dwie jedna szybko (po miesiącu?) zeszła, druga żyła długo bo do czasu mojego przesolenia wody.Piękne zwierzątko. Może i żyłaby nadal gdyby nie mój błąd.
-
Koledzy - wasze przemyślenia są bliskie moim. Jednak. 1. Miałem białobrodego przez bardzo długi czas, i pomimo azotanów, wahań, parametrów był zdrów - (głupio napisać o rybie) - "jak ryba". Zabiła go dopiero moja katastrofa związana z zasoleniem. 2. Zachwianie systemu przez wpuszczenie ryb razem? - raczej nie sądzę by miało to miejsce - parametry wody przed i po wpuszczeniu zbliżone. 3. Stres - też to biorę pod uwagę. Jednak - czym wytłumaczyć to że białobrody był już "paniskiem" . Dominantem. A nagle mu sie odwidziało? popełnił samobójstwo poprzez śmierć głodową? Jakoś nie pasuje mi to. 4. lineatus / sochal - nie mogę tego wam pokazać, czego żałuję - koledzy. Też widziałem u innych jak te ryby prują wodę na okrągło. A u mnie widzę że potrafią być jak "doris" - poprostu pływają bez charakterystycznej nerwowości. Mało tego - wzajemne stosunki tych gatunków są baaaardzo poprawne. 5. labroidesa - mam. ( Dokupuję systematycznie po 2-3 szt, by znów mieć parkę jak niegdyś, jednak, mam pecha - zawsze pozostaje jeden. Ale to co piszesz to również w moim przypadku - racja.) 6. co się tyczy układu pokarmowego - tu też dopatruję przyczyny jego zejścia... Jednak i tu rodzi się pytanie - tak długo walczył, żył i na raz padnięcie? Jednak - prawdą jest że stracił masę, więc coś było przyczyną tego że się zagłodził.
-
Nigdy nie kryłem że z azotem mam problem. Jest stosunkowo wysoki. Fosforany nie. Moim skromnym zdaniem - wysokość zbiornika to z jednej strony niesamowita trudność w jego obsłudze, z drugiej strony, to niesamowity odbiór wizualny, przede wszystkim dla naszych gości...
-
A po co? Nikomu jak widzę na tym nie zależy. Miałeś wcześniej wypowiedź kolegi, który cieszył się z tego że należy do grupy "wzajemnej adoracji". Skoro sam tak stwierdził, to wszystkim takowym osobom jest tu dobrze. Po co ściągać nowe postacie? Jak nie wiadomo o co chodzi - to zazwyczaj chodzi o kasę. Czy tak jest w tym przypadku? -nie wiem. Na prawdę, chciałbym wątpić, jednak, kto wie? Może, ten dział sprzedam/kupię to odpowiedź na Twoje pytanie? Rozpętam burzę i dostanie mi się niezliczoną ilością epitetów - wiem - jednak - prawda jest warta znieważeń.....
-
przykre to niestety że wszystko takie drogie, bo też chciałbym coś takiego zakupić - jednak stare przysłowie tu się niestety kłania - "nie ma miedzi to na du..pie się siedzi" By nie było głupich domniemywań - w moim przypadku
-
No niestety, białobrody nie wytrzymał. Fakt że rybka była prosto z dostawy, jednak to co pokazał wskazuje że chciało mu się żyć. Ospa na pewno pomogła, jednak przyczyna? W ciągu 24 godź, została z niego skóra i ość, i nastąpił koniec. A przecież pobierał pokarm - łapany na jakieś świństwo? czy może zanikła flora bakteryjna w jego układzie pokarmowym? Przecież już był w pewien sposób dominantem i ustawiał innych... trudno orzec co się z nim stało. Ospa dalej się panoszy. Jednak pozostałe rybki nie widać by traciły na masie. Nie jest dobrze, ale nie jest do końca źle. Najbardziej cieszy że panuje pewna względna harmonia. Do ericha - zapraszam do siebie i uwierz, u mnie jest prosta zasada "gość w dom, Bóg w dom". Podejmę Cię na zasadzie "czym chata bogata", byś mógł się sam przekonać o pojemności głównego zbiornika.
-
W moim przypadku, to trochę czasowo potrwa. Jednak plan jest. Jednak by budować swój "nadmorski las" muszę zacząć od naturalnego kamienia na ścianach... Chcę zastosować łupki. Byłem nawet już oglądać i spodobały mi się takie niebieskawo/biało/szare bodajże z Bułgarii ??? W te "ściany" myślę wbudować ukryte w "kamieniu" miejsca dla roślin - głównie pod pnącza i paprotniki. Palmy, juki, fikusy i rododendrony - planuję "wypuścić" spod "ziemi" (donice mają zostać ukryte pod powierzchnią "podłogi" by było wrażenie że wchodzi się do "lasu".... Oczywiście mini wodospadzik ale właśnie ze słoną wodą która spływałaby do "baseniku" z mangrowcami.... Gdzies na wywyższeniu będzie niby pustynia z sukulentami i kaktusami... Chciałbym by "podłoga" pomiędzy donicami była czymś porośnięta. Myślałem o sztucznej trawie, jednak to by kiczowato wyglądało. Tu mam problem. Dać żywą trawę z "rolki"? - rodzi się problem z pielęgnacją. i jak zachowywała by się zimą.... ot.... tworzysz coś "głupiego" to i masz "głupie" problemy
-
U mnie te maluchy to rzadko kiedy pozwalają się zobaczyć. Bardzo sprawnie się ukrywają. Osobiście nie zauważyłem po koralach że im w jakiś tam sposób szkodzą. Bardzo fajne rybki i jak już je widać to stanowią ciekawostkę i "je.. jakie fajne!!"... Ale tak mam u nie.
-
że nie zbija po4 to moim zdaniem normalne. Na wacie hodujemy bakterie żywiące się związkami azotowymi a nie fosforowymi. Jednak to że niwelujesz te metodą azot to już jest wielkim sukcesem - dla mnie przynajmniej. Fosfor - tak jak inni pisali - wiąże się z absorberami, więc, uważam nie chciejmy za wiele od waty. Jeśli zwycięży azot, to fosfor inne metody pokonają. Największym problemem jest azot - a Ty podpowiedziałeś drogę którą można go wyeliminować. To dobry kierunek.
-
Ja spotkałem parę osób w swym życiu, nawet z tytułami profesorskimi których celem życiowym było po prostu dzielenie się swoją wiedzą z innymi. Nosili w sobie bakcyl edukacyjny który dawał im radość z tego że inni byli gotowi odebrać to co chcieli przekazać.
-
dla czego gdzieś wyżej napisałeś "niestety działa tylko na zbicie i utrzymanie w rydzach no3", co chciałeś przez to powiedzieć?
-
Gdzieś w tym wszystkim się pogubiłem. Mamy suchą skałę oczyszczoną chlorem który teoretycznie powinien wszystko zeżreć co "żywe". Wydaje mi się że taka skała winna być czyściutka i pozbawiona wszelkiej organiki. Skąd się bierze ten syfek?
-
Myślę że warto spróbować, pozyskanie takich osób mogłoby odmienić oblicze tego forum. Panowie - jeśli poważnie myślicie to - idźcie właśnie w tym kierunku.
-
Tam gdzie mam drapieżniki woda stała się bardzo klarowna - kryształ. Nic innego tam nie stosowałem, więc może coś prawdy w tej wacie jest, w co chciałbym wierzyć. Nie robiłem tam jeszcze testów W dużym jak na razie to nie widzę "wzrokowo" poprawy, jedna no3 tak jakby spadło co widzę po testach.... Na wnioski myślę że jeszcze za wcześnie....
