-
Zawartość
862 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
4
Zawartość dodana przez falco66
-
A jakie doświadczenia innych kolegów z tym FMC????? byłbym wdzięczny za opinie.
-
Każde???? - zrób próbę z mokrą osiką.... , jak sucha to ok. Z niej robią nawet zapałki. Mokre drewno to jedynie brzoza, bo ma betulinę która jest łatwo palna, sosna - pod warunkiem że mamy kawałek przeżywicowanego drewna (co jest wynikiem procesów obronnych na ataki patogenów)..... w bawełnie dopatrywałbym raczej wielocukrów będących pożywką dla bakterii rozkładu organicznego Pozdrawiam
-
nie zaobserwowałem jakiś skutków negatywnych...... oczywiście u mnie.
-
w świecie roślin rozmnażanie przez podział jest normą. Tu mamy podział zwierzaka w miarę złożonego a nie pierwotniaka..... ciekaw jestem do czego doprowadzi nauka... szkoda tylko że wtedy po nas pozostaną tylko kości... a tak chciałoby się żyć......
-
pisałem kiedyś taki temat - Likwidujesz - podziel sie przyczyną swej decyzji..
-
kurna - węgla? - toż to najbogatsze źródło łatwo rozkładających się związków pokarmowych... masakra.
-
Za dużo kasy straciłem by żartować. Co prawda żółtek do najwrażliwszych nie należy, wiec możesz liczyć na sukces w stosunku nawet 1/1 lub 1/2. Powodzenia
-
ozon może poparzyć bezpośrednio podawany, więc odpieniacz... ale i tak nie wybijesz ospy. Ryby muszą po prostu się naturalnie uodpornić. Przy gat. wrażliwych - doświadczyłem że współczynnik przeżywalności przy ospie na poziomie 1:3, to dobry wynik (1 żyje/ na 3 wprowadzone)
-
Już wierzyłem że jakiś mądry umysł wynalazł coś na to cholerstwo, a tu znów kicha..... Ozon/lampa/ temp/ - to pomaga tak jak iść ze złamaną nogą do bioenergoterapeuty wierząc że po wizycie kości się zrosną...... Tymi środkami co najwyżej obniżycie ilość patogena ale w życiu go się nie pozbędziecie.
-
Czy woda destylowana może być do małej rafy bez żywych organizmów?
falco66 odpowiedział solanka123 → na temat → Woda i chemia
a nie prościej Ci kupić gotową solankę w którymś ze sklepów z morszczyzną? - 20l to nie majątek, a na początek nie masz kłopotu z prawidłowym zasoleniem np. -
A jak to cudeńko wpływa na korale? Bezpieczne?
-
Po czasie powiem że zostawiłem jednego w "rafowym". 2 poleciał do drapieżników gdzie widzę że mu dobrze. 3 - nie przeżył przesiedlenia - chyba zawał. Ogólnie - ten w "rafowym" super przerabia piasek. Totalna koparka. Żadna babka mu nie dorówna. Żarłoczne to stworzenie jest. Potrafi wyrwać nawet murenie rybkę z paszczy. Agresywnych zachowań nie dostrzegam obecnie. Zadawala się tym co wpadnie do baniaka. Raczej padlinożerca, choć myślę że głód może sprowokować agresję. Myślę że przydatny składnik małego ekosystemu.
-
Pterapogony tak już mają że jak wprowadzisz nawet kilka to po czasie pozostanie parka. Jeśli nie trafi się na parkę to zostanie niestety ale jeden. Pierwszy raz jak je wprowadziłem to trafiłem na parkę. Żyły sobie aż do odejścia samiczki. Potem, że to ulubione rybki żoneczki, wprowadzałem chyba z 20 szt, oczywiście nie jednorazowo, tylko po 3-4 szt, i nie mogłem dopasować nowej mamuśki. Pozostał tylko stary tata. Mandaryny to też nie łatwy temat. Jednak jak chcesz je mieć, to zakup parkę. Ich "rytuał godowy" to niesamowity pokaz "zalotów" ( samczyk ma dłuższy pierwszy kolec płetwy grzbietowej). Ciekawie też "kochają się" doktorki. Też miałem pareczkę i było na co popatrzeć, a u Ciebie nie dostrzegłem "doktorka", a warto je mieć. Jeśli faktycznie "coś" Ci strzela- to niechybnie krewetka pistoletowa... chociaż u mnie to np. "czarne błazenki" tak ćwierkają, że powiedzenie że ryby są nieme dla mnie przestało być prawdą. Może inne rybencje też swój głos mają? Jednak ta wylinka, chyba wskazuje na krewetkę. Są pewne babki symbiotyczne współżyjące z tymi krewetkami. Może to byłby kierunek w którym należałoby iść? Takie "coś" mogłoby być ciekawe w baniaczku? Sam kiedyś chciałem kupić taki "zespół", ale w W-wskiej E-rybce to wołali coś z 2tyś za taki "zespolik".
-
ktoś tu kiedyś pisał o wacie bawełnianej jako pożywce dla bakterii i ogólnie o zbijaniu azotu. U mnie to się sprawdza.
-
Sump - dobra rzecz, to fakt. Ale można i bez niego jechać. Generalnie to istnieją baniaki co jadą na kubełku + np. odpieniaczu wewnętrznym. Myślę że wszystko zależy do jakiego celu zmierzasz odnośnie obsady/ na co Cię stać finansowo odnośnie "techniki". Morskie można prowadzić i tanio jednak stale trzymając rękę na pulsie i drogo ale trochę bezpieczniej
-
Myślę że kolega chciał powiedzieć że miał w baniaku również borsuka, a nie że borsuk to pokolec. Ot - nasz kochany język.....
-
bmw915 - nie ma sprawy. Musimy tylko ustalić termin, tak bym miał czas go odłowić. Co się tyczy rybek..... Myślę że za wcześnie byłoby cieszyć się po tych kilku dniach że achilles się zaaklimatyzował. Na dzień dzisiejszy, nie wygląda sprawa źle. Rybka pływa, pobiera pokarm - choć wybiórczo, nie wchodzi w konflikty. Wygląda tak jakby chciało jej się żyć. Jednak znając specyfikę tych rybek - nie ośmielę się jeszcze ogłaszać swego zwycięstwa.... Pozostałe rybki - bez problemów. Panuje zgoda. Cieszy oko szczególnie widok lineatusa i sochala pływajacych razem - choć widać że ta "przyjaźń" powstała raczej z rozsądku niż miłości....
-
Pasożyty go dopadły u mnie w zbiorniku. Co do obszaru pływania, to u mnie było z poprzednim inaczej. Raczej nikt go nie ganiał a on sam trzymał się tylko górnych partii wody.
-
osobiście takich parametrów to bym się nie bał... Tak czy owak - lepiej wolniej wprowadzać "zmiany" - to bezpieczniejsze. Jak swego czasu ratowałem swe życie z krytycznych warunków, drastycznymi podmianami na plus, to i tak po czasie większość padła.
-
U nas na śląsku to pod choinkę prezenty przynosi "Dzieciątko", a nie "Mikołaj". Wiedząc z autopsji że obdarzony znów zostanę dezodorantem/ skarpety/ flaszencja itp.... wsiadłem w samochodzik i zrobiłem sobie sam prezencik w postaci ... Achillesa, by móc pokazać że faktycznie cieszę się z podarków otrzymanych od "darczyńców".... Miło było patrzeć jak wszyscy cieszyli się, że trafili w me gusta ze swymi prezentami, że szczerzyłem pozostałe mi zęby na widok otrzymanych podarków, a ja faktycznie to cieszyłem się z mej nowej rybci... Reasumując - wszyscy byli szczęśliwi.... Wracając do achillesa. Tym razem, kupując kierowałem się inną "taktyką". Z braku nigricansa mój malutki japonicus stał się niezwykle zaczepny. Dedukując, doszedłem do wniosku, że wpuszczenie równie małej rybki może zakończyć się dla niej źle. Kupiłem więc rybkę wielkości zbliżonej do większych rybek. Ryba na dzień dzisiejszy pływa. Co jednak ciekawe. Poprzedni egzemplarz ograniczał swe pływanie do górnych warstw baniaka. Ten inaczej. Pływa wszędzie.... Zastanawia mnie ta odmienność w upodobaniach. Czyżby poprzedni był jednak "uszkodzony"?... a jego zejście było tylko kwestią czasu i konsekwencją tego "uszkodzenia"? Miałem swego czasu żółtka z uszkodzonym (chyba?) pęcherzem pławnym. Długo z tym żył, jednak też przejawiał tendencję do pływania w pewnym zakresie głębokości. Może oba przypadki mają wspólną przyczynę? Na dzień dzisiejszy - achilles oczywiście ma kropki ospy, lubuje się w mrożonkach, i to nie wszystkich, suchy pokarm go nie cieszy. Wpuściłem go "nocą", a po mimo tego był zaczepiany. Rano to samo. Drugi dzień - uspokoiło się. Tylko malutki japonicus robi "podjazdy" wkurzając go jednak nie robiąc krzywdy. Nawet sochal, po początkowym zbzikowaniu na jego widok odpuścił sobie. Ciekaw jestem co będzie dalej..... Tym razem szczerze to powiem że życzyłbym sobie by ta rybka ostała się w baniaku...
-
Źle doczytałeś. Z nowo dodanych odeszły te trzy. Zgadza się. Ale w baniaku pływa na dzień dzisiejszy 11 sztuk pokolcy. Ciekaw jestem czy u kogoś też takie stadko pływa. Stąd moja myśl - że im są mniejsze tym może być ich więcej w baniaku, oraz że być może łatwiej się im jest adoptować.
-
Jedno co wydaje mi się że ma miejsce, to powolniejszy wzrost przy większym zagęszczeniu ryb. Anomalii związanych z ich budową nie dostrzegam. Osobiście to wolę gdy ryby są mniejsze a nie takie "karpie". Wtedy też można się decydować na ich większą ilość,- moim zdaniem.
-
obrazi???? fajnie że ktoś tu w ogóle zagląda
-
Parę kropeczek miał po wpuszczeniu. Na chwilę obecną prawie czyściutki i śmiga niczym jaskółka w przestworzach..... Zero agresji w baniaczku.
-
nigdy nie miałem "wzorcowych" parametrów. Azot i fosfor zawsze mam powyżej "0". I uważam że to żadna tragedia. Koralom z tym nawet jakby lepiej. Bardziej boję się przekroczenia magnezu.
