Skocz do zawartości

falco66

Użytkownik
  • Zawartość

    862
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    4

Zawartość dodana przez falco66

  1. falco66

    Siganus vulupius

    a u mnie żre korale.
  2. falco66

    baniaczek na ustniki i inne zjadające korale

    c.Eibli, c.Loriculus, c.Bispinosus, c.Acanthop, , P. Imperator. - to dotychczasowy skład + skrzydlica + 2 jakieś garbiki które nie pasowały mi do "akwa koralowego", - to już posiadane rybki. To po pierwsze. Po 2 - wracam do pyt. o ten styropian. Po 3 - wielkie dzięki za taką wypowiedź. Takie informacje jak twoje pomagają. Serdeczne dzięki Zbyszku i proszę o dalsze. Ciekawych informacji dostarczył mi też kolega z Żarek. Informacje warte zastanowienia dotyczące "mułołapki" - to może być rewolucja w akwa. morskim pod warunkiem że się to sprawdzi - myślę że to ma przyszłość. To na marginesie. A teraz proszę o ustosunkowanie się do w/w gatunków. Co można z nimi "zrobić". pozdrawiam.
  3. falco66

    Rozgwiazdy !!!

    mam kilka różnych gatunków i jakoś nie widzę by te zwierzęta były specjalnie delikatne. rosną, łażą, i chyba mają się dobrze. nawet nie dokarmiam ich. same znajdują to co opadnie na piach.
  4. falco66

    baniaczek na ustniki i inne zjadające korale

    gdy pływały śród korali to je niszczyły. więc pomyślałem o oddzielnym zbiorniku. z tego co wyżej napisałeś wynika że są gat korali z którymi te ryby mogłyby koegzystować. więc może podasz jakie to gat. wtedy zastanowię się czy nie stworzyć 2 zbiornika takiego z rafką i ustnikami.
  5. falco66

    baniaczek na ustniki i inne zjadające korale

    no, nareszcie coś konkretnego. dzięki. Mówisz o styropianie z betonem. jak to wygląda. jak stworzyć taki wystrój? Co do tego co mam na już - trochę żywej skały, parę ustników w małym baniaku bo musiałem je wysiedlić z tego z koralami. Co rozumiesz pod pojęciem "najmniejszego życia"?
  6. falco66

    Nasze akwarystyczne marzenia :)

    coś koło tego (5%) - 10000 na akwa, 10000 na zycie - tu widać jak "tanie" to hobby.....hehe
  7. falco66

    baniaczek na ustniki i inne zjadające korale

    więc tak. Nie chodzi o półśrodki, tylko o to co jest niezbędne do prowadzenia takiego akwa, a nie to co będą mi chcieli wcisnąć sklepikarze. Myślę o wielkości gdzieś ok 1000-1500l, max do 2000. I piszę tu dla tego właśnie (to do gregowicza )-że faktycznie jest brak wiedzy, ale kasa też jest. Po prostu mam dosyć ponoszenia kosztów zbytecznych. a jak pisałem mam już baniaczek przez który "przefiltrowałem" średniej klasy nowego merca. Ktoś wyżej napisał, bym odezwał się do niego prywatnie lub zadzwonił. Dzięki. Być może skorzystam, jednak po co to forum?Myślę że podzielenie się swą wiedzą w tym temacie pozwoli innym, anie tylko mnie w niepopełnianiu niepotrzebnych błędów. Ktoś wyżej napisał że ustniki są trudne. Jak na razie tego nie dostrzegłem. Wywaliłem ustniki z tego 1 baniaka do takiego 240l gdzie siedzą razem ze skrzydlicą i pomimo że żyją w stresie to nie widzę oznak braku u nich chęci życia.A powiem że ten baniaczek nie jest moim oczkiem w głowie i jak go powiedzmy że otrzymałem to do dziś funkcjonuje na malutkim filtrze kubełkowym i jeszcze mniejszym odpieniaczu i świetlówkach. I nawet jakieś korale tam rosną które się rozrastają i jakieś fajne glony. Dzieki że się odzywacie koledzy, jednak czy moglibyście ukierunkować swe wypowiedzi konkretnie na moje pytania? ( co do ustników to nei wiem być może jest tylko u mnie tak z nimi "fajnie")
  8. falco66

    Nasze akwarystyczne marzenia :)

    ale euro.... bo wtedy to faktycznie można dobrze żyć z odsetek....
  9. falco66

    baniaczek na ustniki i inne zjadające korale

    dzięki wszystkim za powyższe wypowiedzi. Może tak dla jasności. Kiedyś bawiłem się z akwa. słodkowodnym. I tak pomyślałem że za dawnych czasów to wystarczyła jakaś filtracja typu gąbka, lub filtr zewnętrzny żwirkowo - piaskowy, napowietrzacz, jakieś oświetlenie i rybki a nawet roślinki żyły. Więc czy czasem takie prymitywne wyposażenie nie wystarczyłoby dla rybek morskich? Czy konieczny jest odpieniacz i pompy cyrkulacyjne (sam obieg nie wystarczy?) A co do pytania odnośnie "życia" to myślałem o ustnikowatych, ustniczkowatych, może coś z drapieżców typu skrzydlica, murena wstązkowa, no i zastanawiam sie czy nie dałoby rady zabawić się z jakimiś fajnymi glonami. A czemu pytam o minimum - bo "spece" budujący mi baniaczek z rafą to mało mnie z torbami nie puścili...
  10. falco66

    Nasze akwarystyczne marzenia :)

    na cholerę ci aż tyle?
  11. falco66

    Nasze akwarystyczne marzenia :)

    a tu inna rybka podpływa i cię ....... zjada - fajna perspektywa? - a następnego wcielenia może ci braknąć.
  12. falco66

    Krewetka boksująca

    miałem jedna i długo żyła do czasu aż coś ją przecięło na pół. teraz znów kupiłem. zero agresji i bardzo fajna dla oka.
  13. falco66

    Węgorze ogrodowe (Heteroconger hassi)

    2 x wprowadzałem, ale chyba były marnej kondycji bo z dnia na dzień padały...... jednak nadal chcę je nabyć....
  14. falco66

    Akwa Marin [Kraków]

    a szcerze - ja mam mieszane uczucia. raz fajnie a raz nie do końca jak bym sobie tego życzył.....
  15. falco66

    Erybka [Zabrze / Warszawa]

    A ja powiem tak: 1. Prowadząc akwarium morskie tworzymy mini-ekosystem składający się z różnych organizmów. Jedni próbują hodować te organizmy inni ograniczają się tylko do ich chowu – a to istotna różnica. Jednak oba te pojęcia wskazują na chęć stworzenie warunków do życia zwierząt lub roślin, przez osoby posiadające akwarium. I tu każdy powinien zdać sobie sprawę czego oczekuje od swego hobby. Większość byłaby szczęśliwa gdyby udało im się połączyć chów z hodowlą co niestety jest praktycznie niemożliwym do uzyskania. ( przypadkowe rozmnożenie rybek czy innych organizmów nie możemy nazwać ich hodowlą.) 2. Biorąc powyższe pod uwagę – większość z nas prowadzi chów organizmów morskich, a tylko nieliczni spece „bawią” się ich hodowlą. Skoro prowadzimy chów, to winniśmy stworzyć warunki najlepsze dla poszczególnych gatunków. I tu widzę już poważny problem. Większość z nas trzyma w baniaczku mieszaninę gatunków z różnych stron świata. Chcemy stworzyć ekosystem nie występujący w naturze. (chyba, że są osoby tworzące akwaria ściśle nastawione na konkretny obszar zoogeograficzny – myślę że to mały odsetek). Skoro tak czynimy musimy się liczyć z powstawaniem nieznanym w naturze antagonizmów pomiędzy chowanymi gatunkami. 3. Skoro tak, to wkraczamy na teren nieznany nauce. I tak brak jest ludzi wiedzących o „naturalnej” morszczyźnie wszystko. My natomiast stwarzamy dodatkowe ekosystemy i nie ma na tej planecie osoby, która mogłaby zagwarantować że dobrane do naszego akwarium gatunki będą szczęśliwie ze sobą koegzystować. 4. I tu dochodzę do oceny sklepów. Skoro sami jesteśmy „stwórcami” nowego ekosystemu czy mamy prawo o nasze niepowodzenia obarczać handlowców? Myślę, że jeśli uczciwy sprzedawca dzieli się z nami swoją wiedzą i sugeruje, co jego zdaniem jest dobre a co złe, to, to już jest powód do uznania go za osobę godną zaufania. Wcześniej napisałem, że w naszym hobby nie ma speców. To, co wiemy o morszczyźnie to tylko doświadczenia osób, którym się udało czegoś dokonać na bazie swych sukcesów jak i błędów. Myślę, że mało który handlowiec miałby odwagę powiedzieć że jest w tej materii alfą i omegą. Reasumując, jeżeli ktoś dzieli się swoja wiedzą, to uważam go za osobę wiarygodną, a reszta to już mój osobisty wybór. 5. Inna sprawa to jakość „towaru” – osobiście uważam że tu działają prawa rynku. Jest popyt- jest i podaż. Gdybym prowadził tego rodzaju działalność to ograniczyłbym koszty na rzecz niskiej ceny i zwiększonego obrotu. I tak większość naszych sklepików działa. Ograniczyć koszty w tym interesie to szybko sprzedać wszystko, co dotarło. A że to jeszcze nowy interes w naszym kraju, głupców, co kupią na „już” nie brakuje. (sam zaliczam się do nich). Myślę, że czas zweryfikuje wszystko. Dziś to my ponosimy ryzyko przeżycia tego, co kupujemy, ale z biegiem czasu tak nie będzie. Na rynku przetrwają ci, którzy poniosą to ryzyko, ich towar będzie znacznie droższy, ale klient kupi towar z ryzykiem na poziomie 80-90% jego przeżywalności. Tu musi zadziałać prawo rynku i tak będzie moim zdaniem. Zwiększy się ilość sklepów, bo widać , że w tym są pieniądze. Za tym zwiększy się konkurencyjność poszczególnych sklepów. Następnie ceny zaczną spadać a jakość towaru będzie nieporównywalna do dzisiejszej. Na zakończenie, pomyślcie jakie pieniądze robi się w tym interesie. Sprowadzone towary idą w setkach może tysiącach sztuk w jednym transporcie. Ich ceny sami znacie. Mnożąc jedno przez drugie tworzą się cyferki , że chciałoby się je mieć. Ryzyko minimalne, bo fanatyków kupujących nie brakuje. Czysty interes, nie do końca czysty zysk – bo to my narażamy się dobrowolnie na straty tworzące ich fortunę…….
×