panczew 0 Zgłoś odpowiedź Napisano 17 Kwiecień 2013 Witam, A ja zlikwidowałem akwa ze względu na alergię syna. Niestety musiałem tego dokonać po mniej więcej 15 miesiącach od zalania. Ale decyzja mogła być tylko jedna. Jak mały wyrośnie z tego a już widzę że się tak dzieje to na pewno wracam. Pozdrawiam Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach
Sushi 5 Zgłoś odpowiedź Napisano 17 Kwiecień 2013 Sorka, tak z ciekawosci, bo sam jestem alergikiem ..... co uczulalo ? Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach
panczew 0 Zgłoś odpowiedź Napisano 17 Kwiecień 2013 Mały ma alargię wziewną,generalnie grzyby i pleśnie. A przy akwa to wiemy że tego jest aż nad to. Po likwidacji akwa jak ręką odjął. Ma jeszcze uczulenie na dwa innne alergeny, ale te się też już uspokajają. Mały ma w tej chwili 3 lata więc wiek wyrastającego. Do tego jeszcze dochodzi pokarm dla rybek, co ważne suchy, mocno alergiczny. Jak idę z małym do zoologicznego w CH AUCHAN, tylko pooglądać słodkie rybki, bo morskie to chyba każdy wie jak tam wygląda, to od razu wracają objawy, ale co ważne w stopniu coraz mniej nasilonym. Pozdrawiam Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach
Nikel 0 Zgłoś odpowiedź Napisano 17 Kwiecień 2013 Stawiam na to, że dziecko było uczulone nie na akwarium, tylko na suchy pokarm. Jest on bardzo alergenny. Szczególnie pokarmy na bazie rozwielitki. Mogłeś spróbować przestawić się na karmienie tylko mrożonkami. Jakiekolwiek ruszenie opakowaniem wprowadza do powietrza mikrodrobinki tego pokarmu, więc od razu najlepiej wynieśc ten pokarm z pomieszczeń gdzie przebywa dziecko. Najlepiej żadnych suchych, chyba że specjalny granulat ze specjalna otoczką, idealny dla alergików. Ja mam do dzisiaj ze słodkowodnego suchy pokarm Hikari micro-pelets. Czasem go podaję do akwarium, Błazny uwielbiają ten pokarm. Też przerabiałem temat możliwych uczuleń na akwarium u mojego dziecka, jak było małe. Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach
falco66 4 Zgłoś odpowiedź Napisano 17 Kwiecień 2013 co my "amatorzy" możemy wiedzieć? czytałem o koledze który likwidował i w trakcie tego substancje toksyczne wydały z siebie korale do tego stopnia że wszyscy obecni w pomieszczeniach ( nie tylko tam gdzie rozbierano baniak, i do tego łącznie z psem ) podtruli się. Więc toksyna trafiła do powietrza. Skoro tak było czy możemy my "amatorzy" formułować twierdzenia co może być przyczyną alergii lub toksyczności? Wiele zwierząt hodujemy w naszych baniakach. Każde z nich posiada swoiste cechy samoobrony. Jak te cechy/ substancje wydzielane wpływa na poszczególne reakcje osobnicze naszego gatunku nikt nie wie. To reakcja poszczególnego organizmu. Jeden zniesie jad naszej krajowej żmijki inny odejdzie do Niebios. Wydaje mi się że tu jest podobnie. Np. moja pani jak grzebie przy grzybkach w baniaku od razu dostaje podrażnienia skóry a mnie np nic po kontakcie z nimi nie ma, Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach
Nikel 0 Zgłoś odpowiedź Napisano 19 Kwiecień 2013 co my "amatorzy" możemy wiedzieć? czytałem o koledze który likwidował i w trakcie tego substancje toksyczne wydały z siebie korale do tego stopnia że wszyscy obecni w pomieszczeniach ( nie tylko tam gdzie rozbierano baniak, i do tego łącznie z psem ) podtruli się. Więc toksyna trafiła do powietrza. Skoro tak było czy możemy my "amatorzy" formułować twierdzenia co może być przyczyną alergii lub toksyczności? Wiele zwierząt hodujemy w naszych baniakach. Każde z nich posiada swoiste cechy samoobrony. Jak te cechy/ substancje wydzielane wpływa na poszczególne reakcje osobnicze naszego gatunku nikt nie wie. To reakcja poszczególnego organizmu. Jeden zniesie jad naszej krajowej żmijki inny odejdzie do Niebios. Wydaje mi się że tu jest podobnie. Np. moja pani jak grzebie przy grzybkach w baniaku od razu dostaje podrażnienia skóry a mnie np nic po kontakcie z nimi nie ma, Tak, tak. Od kilku lat krąży ta historia czy legenda. Do końca nie zostały podane informacje co było powodem zatrucia. Ta historia była opisana na amerykańskich forach . Nie są do końca podane informacje co spowodowało zatrucie. Cytując z serialu Doktor House - "Pacjenci kłamią" . Może facet chciał się pozbyć plagi palythoa, wsadzając kamienie do mikrofali na 20 minut, albo miał przydomową produkcję amfy. Jakby tak prosto mogło dojść do uwolnienia toksyn do powietrza to o takich przypadkach byśmy częściej słyszeli. Media lubią takie tematy. Nie mówiąc już o pracownikach sklepów akwarystycznych którzy codziennie mają kontakt z zestresowanymi koralami. Nie popadajmy w histerię. Wiadomo przy propagacji trzeba zachować środki ostrożności aby coś nie psikło do oka, czy bardziej uczuleni nie mieli jakiś zaczerwień, zadrapań przez dotyk korala. Wracając do polskich "specjalistów" to przerabiałem temat i ci nasi polscy specjaliści poruszają się jak we mgle jeżeli chodzi o sprawy możliwych uczuleń na akwarium. Grzyby, pleśnie? bzdety. No chyba że chodzi im o grzyby i pleśnie za akwarium na ścianie . to wtedy trzeba najprościej zlikwidować akwarium,usunąć grzyba i pleśnie ze ściany, jak się nie umie zadbać o właściwa wentylację pokoju. Inną bajką są suche pokarmy których drobinki w zależności od rodzaju pokarmu, łatwo dostają się do powietrza. Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach
Sushi 5 Zgłoś odpowiedź Napisano 19 Kwiecień 2013 tez mi sie srednio w to chce wierzyc odnosnie palythoa. oczywiscie sa trujace ale sadze, ze o ile nikt tesciowej herbatki nie zaserwuje z tych grzybkow to w codziennym dotykaniu, dzieleniu kolonii czy zwyklym wyrywaniu nic si enie powinno dziac. mit miejski jak kazdy inny w tej kategorii. na plesnie sam mam uczulenie ale baniak nigdy nie mial na to wplywu. dla mnie newralgiczna pora roku jest pozna jesien i wczesna wiosna, kiedy plesnie zaczynaja rozkladac liscie z drzew. to jest najwieksze siedlisko plesni ale na to nic nie poradzimy. przy baniaku tych przypadlosci nie mam. w koncu woda o ile sie nie pcha do niej lap nie uczula. z przygod poparzeniowych przez korale ostatnio oberwalem pazydelkami euphylii w otwarta rane na palcu. palec spuchl, bolalo jak cholera ale goraca woda i po 2 dniach nie bylo sladu. za to palec bolal jeszcze z tydizien. niemile doswiadczenie. Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach
juwewaldi 0 Zgłoś odpowiedź Napisano 19 Kwiecień 2013 hehehe ja kiedyś czysciłem szczotką pod zlewem skałkę porośnietą palythoa i innymi zoaskami ,tak szorowałem aż mi po twarzy pryskało hehehe (eh człowiek nie pomysli) a nic się nie stało ,ani uczulenia ani niczego innego nie było dzieki Bogu Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach
Miklas 1 Zgłoś odpowiedź Napisano 19 Kwiecień 2013 Nikel, co do Palythoa, to też nie jestem przekonany, ale co do pleśni, bakterii i nnych tego typu, to pogadaj z Muftim, tym od komputera ARM. Z tego co wiem non stop na antybiotykach leci, bo jakieś zakażenie bakterią typową dla środowiska wodnego się wdało. Opisywał to tutaj, albo na forum obok, wyskakują mu jakieś wybroczyny a to na ręku, a to na plechach. Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach
S_Y_N_E_K 0 Zgłoś odpowiedź Napisano 19 Kwiecień 2013 (edytowane) Co do toksyczności Palythoa to nie trzeba daleko szukać. Nie pamiętam już kiedy to było, ale podczas likwidacji akwarium u Rebcia cała rodzina miała problem ze zdrowiem. Robert K też brał w tym udział jak się nie mylę. Edytowane 19 Kwiecień 2013 przez S_Y_N_E_K Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach
falco66 4 Zgłoś odpowiedź Napisano 19 Kwiecień 2013 to co wyżej napisałem dotyczyło właśnie rodziny w Polsce - może to ta sama rodzina? Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach
S_Y_N_E_K 0 Zgłoś odpowiedź Napisano 19 Kwiecień 2013 Bardzo możliwe, to z okolic Warszawy, na n-r była o tym mowa. Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach
falco66 4 Zgłoś odpowiedź Napisano 19 Kwiecień 2013 nie pamiętam gdzie to czytałem ale na pewno kolega mu pomagał w "rozbrajaniu" zbiornika...więc chyba to ta sama historia... nie ze Stanów legenda.... Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach
panczew 0 Zgłoś odpowiedź Napisano 26 Kwiecień 2013 Witam, Jak by na koniec mojej histori, oczywiście odsatwiłem suchy pokarm jako pierwsze, chodź dużo go nie dawałem. Niestety nie pomogło. Pozdrawiam Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach
luft 1 Zgłoś odpowiedź Napisano 26 Kwiecień 2013 tak, Robert K opowiadał... kasowałem baniak 300 litrów z 2-3 tyg temu gołą ręką wyjmowałem korale, skałę, całe życie... w tym wielką skałkę z protopalythoa nic mi nie było kolega, który mi pomagał 2 dni miał dreszcze i kiepsko się czuł... typowe zatrucie nie pojechał do szpitala, bo nie miał czasu przeszło samo zastanawiam sie dlaczego on, a ja nie? Byc moze dlatego ze wisiał czesto na telefonie? - dostało sie cos do ust? opary wciągaliśmy te same... jeszcze pytał mnie przy wyjmowaniu korali dlaczego rekawiczek nie uzywam on tylko nosił boxy z koralami i skałą no nic trzeba uważać ja poza myciem dokladnie rąk po wkladaniu ich do baniaka to nic nie zmieniam w praktyce choc szkoda troche skóry dłoni, które są bardziej zgarbiałe/twarde i muszę je czesciej natluszczac kremem pozdro Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach
falco66 4 Zgłoś odpowiedź Napisano 27 Kwiecień 2013 wszystko zależy od podatności organizmu i cech osobniczych. Po mnie na przykład kleszcze łażą ale jeszcze mi się nie zdarzyło by któryś się wgryzł. A koledzy to z boreliozą po szpitalach się leczą. Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach
Nikel 0 Zgłoś odpowiedź Napisano 28 Kwiecień 2013 (edytowane) tak, Robert K opowiadał... kasowałem baniak 300 litrów z 2-3 tyg temu gołą ręką wyjmowałem korale, skałę, całe życie... w tym wielką skałkę z protopalythoa nic mi nie było kolega, który mi pomagał 2 dni miał dreszcze i kiepsko się czuł... typowe zatrucie nie pojechał do szpitala, bo nie miał czasu przeszło samo A może po prostu kolega się przeziębił. Cały czas mokre ręce, do tego spocenie się przy robocie, temperatura, otwarte okno, zbyt duży przeciąg. Biednym koralom się oberwało za przeziębienie . Edytowane 28 Kwiecień 2013 przez Nikel Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach
MAREK75 1 Zgłoś odpowiedź Napisano 28 Kwiecień 2013 No to ja cos napiszę ,miałem 5 akwarii z morszczyzną ,zaczynałem 60l ,112l ,130 kostka ,500l w obiegu ,i ostatnia to 180l ,wszystko po krótkim czasie byłem zmuszony sprzedać ,a powód prosty praca ,a że to jest choroba to walnąłem teraz 240l z panelem ,wszystko jest skała ,woda ,ale korali nima ,prosiłem o szczepki na 2 forum ,wiadom ,koszta pokryje ,ale większość osób widzi w tym interes ,no ,ale jak by ktos był łaskawy na jakieś szczepki miekasków to bym był wdzięczny pozdr Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach