zegeye
Użytkownik-
Zawartość
134 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Zawartość dodana przez zegeye
-
No wlasnie. Tez tak mam. To bardzo ciekawe..... Monti digitata red. Mimo ze galezie nawet dosc grube to ledwie dotkne i trach..... Acry za to twarde. Ciezko ulamac. Moze monti tak poprostu maja. U mnie jeszcze krucha jest Pavona cactus. Seriatopora hystrix podobnie jak u ciebie dosc cienkie galazki ale nie jest taka krucha jak monti. Moze jeszcze ktos ma podobnie. Bo i ja jestem ciekaw czy to jakas przyczyna w naszych akwa jest czy to moze normalka..... pzdr i przepraszam ze nie pomoglem Zbyszek
-
Ha, trzeci brzdac..... suuuper. Znam to z autopsji 8-) Ale rzeczywiscie to bedzie juz male ''przedszkole''. A i miejsca beda potrzebowac coraz wiecej..... GRATULACJE!!!
-
A dlaczego ma sie nie rzucac w oczy??? Moim zdaniem powinno. Jako logo czy raczej baner otwierajacy strone forum powinien byc jak najbardziej oryginalny i przykluwajacy uwage..... Dla mnie najlepsze sa nr 2 i nr 4. Ale w obu przypadkach dodalbym jakiegos ostrego koloru. Jakiegos rozowego korala w tlo. Wiaze sie to ze szparowaniem ofkors ale efekt bedzie o niebo lepszy. Nada projektowi zycia. Teraz sa troche nazbyt stonowane i choc swietne (szczegolnie typografia) to nie oddaja calkiem kolorytu podwodnego swiata. W projekcie nr 3 tez brakuje koloru a poza tym logotyp jest zbyt maly. Powieksz go do rozmiaru z projektu 6 a zobaczysz jak automatycznie zwiekszy sie ilosc glosujacych 8-) No i dodaj koniecznie innych bardziej swiecacych kolorow..... Ja glosuje narazie na 4 (tylko dodaj prosze cos zywszego) pzdr Zbyszek ps. co by nie byc goloslownym pozwole sobie zamontowac przyklady. Uzylem tylko twoich zdjec Kris_77. Tak na szybko aby zilustrowac o czym pisze. Przepraszam za haslo....nie jestem copywriterem Nie chce tu mieszac w watku wiec jesli moj wtret bedzie dla kogos niewygodny czy nie namiejscu to prosze administratora o usuniecie zbednych rzeczy. pozdrawiam Zbyszek
-
Czy aby 3 cm luzu nie bedzie zbyt malo na wyjecie napelnionego brudami kubka z odpieniacza ?
-
Mozna przestawic wzorzec forum z jasnego na ciemny. Wtedy nie ma bieli, ale czy jest fajniej to nie wiem....kwestia gustu. A do przestawienia mozna uzyc rozwijanego menu w lewym dolnym rogu strony. Przynajmniej tak jest u mnie na Mac-u.
-
Że zacytuje pierwsza-lepsza strone akwaryjna..... ''Arrow crabs should be monitored if introduced in a reef aquarium. They have been known to attack crustaceans such as shrimp, crabs, clams, and small slow moving fish. They will also consume all of the microfauna desired in a live sand bed and may consume zooanthids and some soft corals.'' Cytat pochodzi z : http://www.aquariumslife.com/crabs/arrow-crab-stenorhynchus-seticornis/ ale tak naprawdę moglby byc tez z każdej innej .... Ten krab poprostu nie żywi się glonami tylko mięskiem 8-)
-
Jaka ma moc ta lampka? ( w przeliczeiu np. na T5-ki)
-
Oto i ja ponownie..... ostatni post nie wzbudził już chyba zainteresowania, bo nie doczekał się żadnego komentarza.... nawet zwykłego.....''ale nudy'' 8-) Jako że obiecałem to ciągnąć w miarę możliwości to jednak coś jeszcze napiszę. Na początek fotka.... marzec 2010: [IMG]http://img.photobucket.com/albums/v282/zegeye/rozwoj%20akwa/marzec2010.jpg[/IMG] Skoro teraz zabrałem się za dokumentowanie moich zmagań to i fotki robię częściej a stąd i różnice na nich już nie są tak spektakularne. Gołym okiem widać że walka z plagą aiptasii jest już w fazie powolnego zwycięztwa. Naliczyłem około 20 szt (zauważalnych), co w porównaniu z wcześniejszymi kalkulacjami (przypomnę...300 szt) można uznać już za umiarkowany sukces Najważniejsze, że nie pojawiają się małe osobniki co znaczy że od dawna już nie widziane krewetki Wurdemanii nadal żyją i działają. Napewno nie ma jednej z nich której korpus (100 % nie wylinka) o dziwo bez nóg! widziałem na własne oczy. Czy to mój dziki krab??? Ale dlaczego zadowolił się tylko nogami??? A krab ten (o którym wcześniej pisałem) jak się okazuje to taki brunatny skubaniec którego fotki (bardzo dobre) możecie zobaczyć w wątku Tomajka.... to ten o którym Tomek pisał że toczył boje z babką..... i wygrał. Dopiero niedawno udało mi się oświetlić go światłem z telefonu i zobaczyłem że dziad ma takie czerwone oczy jak tamten Tomajkowy.... Jest szybki i nie wiem jak go wyłowić. Może zastawię pułapkę (mam takową AM-dikową) ale przy Alpheusach się nie sprawdziła. Jak widać na fotce tylna i boczna szyba pokryła się glonami. Oczywiście jest to efekt mojego tzw. niechciejstwa. Nadal często przśladuje mnie myśl.... ''nie chce mi się, zrobię to jutro....''. Moja następna nauka jaką wyciągnąłem z prowadzenia zbiornika morskiego pokazuje że jest to niedopuszczalne!!! Za każdym razem jak to moje niechciejstwo trwa dłużej niż dwa tygodnie odbija się to na zbiorniku!!! I to w ten sposób że trzeba doprowadzać go do ''dobrego'' stanu zazwyczaj dłużej niż dwa tygodnie..... Moja rada dla adeptów morszczyzny: jesteś leniuszkiem.....odpuść sobie. Chyba że znasz się dobrze i wiesz że możesz się zmienić.... lub też zmusić do regularności i karności. Szczególnie przy małym zbiorniku, który nie wybacza lenistwa... Myślę że te moje problemy z plagą anemonów i glonami to w dużej mierze stąd się właśnie wzięły. Zbyt często mówiłem sobie ''zrobię to jutro''. Dopiero gdy się mocno wziąłem w garść zaczęło to przynosić efekty. Choć jak widać leń nie daje się tak łatwo.... Takie odpuszczanie sobie najszybciej przekłada się na jakość wody w zbiorniku.....Odpuszczona jedna, dwie podmianki wody....przetrzymane po terminie absorbery w worku lub filtrze....i dziękuje załatwione. Jak pojawiły się u mnie glony kulkowe Valonia, zacząłem mierzyć parametry wody.... te najistotniejsze NO3 i PO4 na mierniku Hanna. Nie, nie mam takowego....chodzę do sklepu i płacę za pomiar. Ale przynajmniej wiem mniej więcej co mam w wodzie. Przy powyższej fotce miałem zdaje się 1.25 g/l PO4 i conajmniej dwa razy tyle NO3! Dużo co? Ale na zwykłych testach były dużo, dużo mniejsze.....jak to piszą koledzy morszczaki....prawie niewykrywalne A tak źle przecież nie wygląda. Nie ma żadnego cjano ani innego podobnego badziewia.... Oczywiście nadal są glony..... Pomyślałem sobie że jak zbiję te niekorzystne parametry to glony sobie pójdą....Podniosłem ilość wlewanej wódki do 0.6 ml dziennie. Daję dwa worki z absorberami. W obydwu mam węgiel i ''na fosforany''. Wymieniam je mniej więcej co dwa tygodnie, ale ''na zakładkę''. Tzn. jeden jest w akwa dwa tygodnie, to dokładam drugi. Ten pierwszy jest jeszcze w akwa tydzień razem z tym drugim a potem wymieniam w nim wkłady i tak wkoło. Do każdego worka sypię po trzy kopiaste łychy stołowe absorbera.... i dopiero teraz uważam że to odpowiednia dawka... Wcześniej polecano mi więcej umiaru....jedną łyżkę.... no póltora.... Daję następną fotkę...połowa kwietnia obecnego roku: [IMG]http://img.photobucket.com/albums/v282/zegeye/rozwoj%20akwa/kwiecien2010.jpg[/IMG] Widać że szyby już wyczyszczone.... (walczę z moim leniem dzielnie) Ja jednak nie lubię porostu glonów wapiennych na szybach. Jak dla mnie takie akwa wogóle nie wygląda. Ciężko zobaczyć na takim tle korale... myślę że na czarnym wyglądają najlepiej (no ale to kwestia gustu). Wracając do jakości wody.... Tu NO3 2.5 g/l co jest już wynikiem całkiem do przyjęcia.... W którymś z wcześniejszych numerów pisma KORAL jest doskonałe akwa przezierne (zresztą mój wzór na przyszłe czasy) z pięknymi koralowcami w doskonałych kolorach i tam parametr NO3 jak podaje właściciel wynosi 2.0 g/l a więc niedużo mniej. W takim razie tym przestałem się mocno przejmować. No ale PO4 nadal 0.72. Choć to znaczna poprawa to jednak jeszcze przydużo.... Pogrzebałem w szafie i znalazłem nieodpakowane jeszcze zeolity z czasów ''słodkiego''. Słyszałem różne opinie.... że nie można, że się nie nadają.... ale z drugiej strony dlaczego mają się nie nadać? Przecież to produkt akwaryjny a nie jakieś szambo. Ma usuwać różne związki z wody słodkiej to i ze słonej usunie. Zaryzykowałem, dodałem mały pojemnik z tym i umieściłem go w panelu. Nie zauważam narazie żadnych niekorzystnych skutków. Za to korzyści i owszem. Woda zrobiła się klarowniejsza.... Staram się tym trząchać raz dziennie (jak mnie leń nie dopadnie) tak jakbym miał filtr do zeovitu 8-) Poza tym leję nadal bakterie KZ dwa razy w tygodniu i zeofood7 też tyleż samo razy. No i wódka codziennie poza tymi dniami kiedy leję KZ. Brzmi to jak połączenie kilku metod filtracji.... no ale jeśli działa to czemu nie? A czy działa rzeczywiście?.... no raczej tak. Dziś (o kurcze już wczoraj.....znów jest pierwsza....) robiłem pomiary moich ulubionych parametrów i..... NO3 ...niewykrywalne!!! na Hance.... ale szok, tego nawet nie chciałem.... a PO4 0.05 g/l !!! Więc chyba jednak zeolity ze słodkiego podziałały.... Narazie też nie odnotowałem spadku ilości Ca w wodzie choć o tym też mnie przestrzegano... Cóż będę mierzył i doświadczał bo to jest najcenniejsza nauka! Ale w związku z tym pojawia się pytanie....dlaczego mam taki solidny ''zapas'' glonów? I choć to są głownie te tzw ''wyższe'' to jednak przeszkadzają. Jest Valonia i pojawiły się dwa rodzaje kaulerpy.... oba idealne do refugium . Nauka kolejna: nawet przy idealnych parametrach niektóre glony będą rosły. No bo one też przecież lubią takie parametry.... Zobaczymy jak wpłynie na ich rozwój zerowe NO3 (choć nie chcę tego utrzymywać zbyt długo coby sie korale nie posypały). Jednak bez glonożerców (czytaj pokolców) całkowite zniknięcie glonów nie jest możliwe! Mamy już maj a więc moje akwa ma dwa lata. Na zakończenie dzisiejszych wypocin fotka z 7 maja. Nie ma wielkich zmian ale fajnie obserwować przyrosty korali.... chcoć u mnie nie największe to i tak widoczne. [IMG]http://img.photobucket.com/albums/v282/zegeye/rozwoj%20akwa/maj2010.jpg[/IMG] Znów magiczna dla mnie godzina nadeszła..... czas się kłaść. Ale jak będzie jakiś odzew to może wysmaruje jeszcze jakieś podsumowanie bo ten dzisiejszy post to jakiś chaotyczny się zdaje... No a jak nie to następny za miesiąc. Może też opiszę trochę swoje ryby. Niewiele ich mam ale zawsze to trochę byłoby więcej doświadczeń dla potomnych bo informacji w naszym rodowitym języku o rybach to jak na lekarstwo.... Napiszcie czy chcecie... pozdrawiam Zbyszek
-
W akroporze widzialem....kiedys....
-
No wlasnie, juz sie z tym kiedys spotkalem w jakims sklepie tak robili....i tak mysle w jakim celu rozgarniac ten piasek? Pytam bo ja tego nie robie a moze to jest cos co jest bardzo istotne? Zbyszek
-
Gdybys to jakos rozwinal????....Co konkretnie demolujesz.... Babki.....znaczy rybuli takiej?.....ale ona to chyba tylko w piasku kopie a wiec zasypujesz doly? Zbych
-
Kurde, sliczne foty strzelasz... I choc wiem ze umiejetnosci sa najwazniejsze to jednak bez przynajmniej 2.8 na bagnecie nie dam rady takiej cyknac 8-(
-
Mocne uderzenie z tymi pokolcami. Czy beda jeszcze jakies ryby w obsadzie...bo podobno xanturum to bardzo wstretna potrafi byc....i sugeruja w roznej literaturze by na koncu ja wprowadzac do zbiornika.... Niezla historia z tym krabem 8-) pozdrawiam Zbyszek
-
To raczej jakis filtrator.... ''tunicates''
-
Witam, zauważyłem na jednej acroporze coś dziwnego. Napewno nie jest to nic dobrego. Biała plama na nodze korala, ale pośrodku tej plamy dwa wystające ''kolce''??? Czy to są jakieś pasożyty? Najwyraźniej plama rozchodzi sie od tych ''kolców'' Zaznaczylem je na czerwono. Strzałkami zaznaczyłem też drobne frędzle na brzegu wybielenia, które to skrzętnie wyjada rozgwiazda. Przepraszam za fotkę, ale taką najlepszą mogłem zrobić na szybko z ręki. Bardzo trudno mi się dostać do dobrego ujęcia bo akra stoi z tylu i tak miałem głowę wciśniętą do ściany... Jak nie będzie możliwe na podstawie tych fotek stwierdzenie czegokolwiek to postaram sie wygrzebać jakiś statyw i coś lepszego utrafić... ale nie wiem czy dam radę. O parametrach wody nie piszę bo są oczywiście kiepskie.... Możecie zobaczyć zresztą moją walkę z materią w moim wątku ''eksperyment zegeye''. W tym poście raczej chodzi mi o to by stwierdzić czy te dwa wystające kolce (a napewno są to ciała obce) są jakimś zwierzem który zjada mi korala.....??? (nie jest to poparzenie prze widoczną na fotce aiptazje...ona jest dużo bliżej i nie dotyka akropory)
-
No przynajmniej ty jeden przeczytałeś całego posta ze zrozumieniem No więc obserwuję to dość mocno i zauważyłem że z jednego tego kolca ciągnie się cienka nić (jak pajęcza). A więc mam tu prawdopodobnie malutkie ślimaki osiadłe.... Tylko czy ich osadzenie się spowodowało taką infekcję korala? Czy może raczej one osiadły na już zainfekowanym..... Pewnie to drugie. Przy tej ilości aiptazji jaką do niedawna miałem nie można wykluczyć że bezpośrednią przyczyną tej infekcji mogło być poparzenie przez anemona
-
No to jestem po raz trzeci. Daimen - odcinka nie było bo niedzielny wieczór mam zarezerwowany dla mojego poligonu doświadczalnego . Mniej więcej od 21.00 czasem i do 1.00 pracuję przy akwarium. Wymiana wody, czyszczenie pompy cyrkulacyjnej, ''zabijanie nieproszonych gości'' (to lubię najbardziej), wyrywanie chwastów itp. prace.... jak wypada to jeszcze wymiana absorberów a potem to już jak co dzień zabawa w ''Grotecha TEC III'' (wszystko ręcznie no bo low cost jest co nie?). O tym low cost to jeszcze coś nasmaruję w podsumowaniu..... Skończyłem poprzedni wątek na ślimakach. To jeszcze o nich troszkę. Rzeczywiście ślimaki są mocno potrzebne przy walce z glonami w małym zbiorniku gdzie ciężko jest zachować parametry. Chodzi mi tu głównie o zbiorniki z panelem jako że w nich właśnie trudno jest umieścić choćby wszystkie potrzebne absorbery. W moim kominie np. są trzy komory. W pierwszej odpieniacz....AM miniflotor. O Jezu jak ja mam go dość Przede wszystkim myślę że lekko nie daje rady na 180l. Być może nie jest to zły produkt, ale na dłuższą metę bardzo uciążliwy. Poza tym nie wiem czy tańszy od odpieniacza z pompą. No ale jeden z nielicznych które wejdą do komory panela o wymiarach 15x15 cm. Co do ''tańszości'' to przy zakupie owszem... jest tańszy no bo przecież to tylko plastikowa rura... ale trzeba do niej dokupić pompkę, co tydzień nową kostkę (jak nie zmienię po tygodniu to o odpienianiu mogę tylko pomarzyć). Dodatkowo 8 na 10 kostek AM muszę przed użyciem (i tu nauka kolejna i porada dla przyszłych użytkowników) zakleić superglutem na łączeniu czarnego plastiku do podłączenia wężyka z drewnem kostki. Poprostu plastikowe trzpienie są w drewno wciskane i niestety nie jest to szczelne połączenie. Nowa kostka zamiast pienić drobnymi bąbelkami daje ogromne bańki wylatujące bokiem....:sad:. Sprzedawca AM powiedział że taką wadliwą kostkę można do nich zwrócić i zamienią na nową. OK fajnie, ale naprawdę trzeba by jeździć co tydzień z każdą kolejną kostką i nie ma pewności że ta nowa będzie lepsza.... Powinienem tak naprawdę kupić lepszy odpieniacz. I pewnie sporo mich problemów by zniknęło. Tyle że w tym setupie jedyny odpieniek jaki wejdzie bez problemu do panela to Tunze seria 9005-15 (koszt ok 1000 zł więc chyba nie ''low''), poza tym wybór raczej żaden. Nie mogę dać żadnego wiszącego odpieńka bo nie ma miejsca (w drugiej komorze panela jest skała i absorbery wiszące w różnych woreczkach tudzież innych pojemnikach) Poza tym akwa stoi panelem przy ścianie i poprostu nie ma jak wcisnąć tam wiszącego odpieńka a na widoku takiego urządzenia nie chcę. Nauka dla potomnych - odsuń akwa od ściany za wczasu na tyle byś mógł coś powiesić na jego ściance. Ale jak wcześniej pisałem akwa to miało być dla mnie pewnym wprowadzeniem i nauką rzemiosła dlatego nawet specjalnie nie silę się na inny odpieniacz....może niedługo zapełnię mój ''otwór w ścianie'' :smile: A narazie dzielnie próbuję prowadzić akwa z SPS praktycznie ''bez odpieniacza'' Ale mi wyszło ''wtrącenie'' do wątku o ślimakach..... Wracajmy więc do nich. Ale krótko. Nr 1 - Turbo brunerus (duże sztuki albo wiele sztuk) - jedzą prawie wszystko. To czego nie jedzą opiszę później Z tych co u mnie chodzą jeszcze Tectus...te jedzą raczej naloty...baktyryjne i glonowe, Astrea....bardzo dobry zjadacz trochę, tylko ustępuje brunerusowi, zjada różne glony i czarne naloty, Strombus.... przekopuje piach ale bez rewelacji one raczej nocują w piachu zakopując się w nim. Z zapamiętaniem za to zjadają nalot (to chyba bakteryjny) w postaci cieniutkich brązowych włosków tworzących dywanowe łany na skale. (nie chodzi tu o wykwity cjano czy tym podobne). Jeszcze jedna rzecz o ślimakach. Nawet wielkie Turbo brunerus nie zjedzą glonów do których dostępu ''bronią'' Aiptazje. A więc znów wracamy do walki ostrej z badziewiem..... Aby pozbyć się tego bujnego porostu glonów musiałem najpierw wybić ze skały co większe egzemplarze anemonów. W innym przypadku ślimak kuli się poparzony i zmienia kierunek pełzania... Naprawdę moje ślimaki walczą dzielnie, ale ostatnio doszli im kolejni wrogowie z którymi sobie nie radzą! I tu może foto (bo już długo przynudzam i pewnie pospaliście się już). Styczeń 2010 a więc całkiem niedawno..... Choć zdjęcia nie są duże to zapewne zauważyliście. Plaga ''buble algae'' No tak jeszcze ich nie miałem. W książkach wyczytałem że namnażają się raczej powoli.....taaaa a u mnie to w mordę jakby grzyby po deszczu.... No i co tu zrobić? Foxface! (borsuk).....odpada przecież to prawie 40 cm ryby 8-). No to Mitrax....nabyłem i owszem ale raczej przez ciekawość 2 sztuki. I co? no przecież przy takiej pladze to i 20 szt. byłoby mało. Tu całkiem świadomy jestem że walka będzie trudna. Mitrax to doskonał zwierz. Zjada glony jak kosiarka.....tyle że nie te bąbelkowe:shocked:. No dobra, widziałem że te też zjada ale nie jako podstawę swojego menu. Poza tym u Sprunga wyczytałem że te bąbelkowe zjadają tylko samce tego gatunku.....może mam dwie panie? Cóż jako że ''bąbelki'' są dla mnie czymś nowym zbieranie doświadczenia na tym polu nadal trwa. Narazie najlepszą metodą którą przetestowałem jest mechaniczne usuwanie. Wyjąć skałę i wyszorować w słonej wodzie ze zbiornika..... Tyle że tak nie da się ze skałą porośniętą koralami. Ja stosuję też odrywanie bąbli od skały ''na chama''. Niekiedy bąble pękają. Wiem, krzyczą ludzie że wtedy rozsiewa się zarodniki po całym akwa. No nie do końca to chyba się zgadza. Oczywiście w środku tego bąbla jest płyn, i może zawiera on zarodniki, ale....chyba nie są one jeszcze gotowe do rozwoju. U Sprunga wyczytałem że gotowe zarodniki są w bąblu ktory ma delikatne przezroczyste wręcz ścianki. Taki bąbel jest już bardzo miękki w dotyku i ścianki mu się mocno uginają pod palcami. Wcześniej zaś bąble te są dość twarde.... na tyle że można je oderwać ręką od skały i nie pękają. Poza tym w sprawie rozsiewania przy usuwaniu mechanicznym......czy widzieliście w jaki sposób cudowny krab Mitrax zjada Valonię? Ja widziałem...nie robi on nic poza zgnieceniem bąbla, rozerwaniem go i konsumpcją po kawałku.... :shocked: Kolejna nowość glonowa w moim akwa umiejscowiła się na skale w dolnym prawym rogu. Tam gdzie poprzednio wystartowało różowe badziewie.... (Jakaś płodna skałka się trafiła). Niestety nie wiem co to jest. Wygląda trochę jak wachlarz i liść jednocześnie. Nie jest to duże maks 2 cm. Przyczepiony punktowo do skały majta się w prądzie wody. Może uda mi się jakieś macro walnąć to zamieszczę póżniej (to może ktoś to zidentyfikuje). Niestety nie żre tego nic w moim akwa. Wyrywanie jest bardzo ciężkie bo ścierwo trzyma się mocno. Widziałem tylko jedno zwierze w moim zbiorniku które na moich oczach zjadło dwa te ''liście'' a trzeci wyrwało. Jest to krab ''dzikus'' przybył w skale. Wcześniej miał dwie białe pręgi przez środek głowy zanikające ku tyłowi brunatnego ciała. Teraz jest wielkości ok 4 cm i pręgi zniknęły. Ma niestety bardzo duże szczypce i nie wygląda na jarosza Ale jak dotąd widziałem go tylko jak skubał skałę. Choć raz miał podejrzaną akcję z krewetką wurdemanii. Siedział bardzo blisko niej i wysuną jedno ramię w jej kierunku. Niespiesznie raczej nie wyglądało to na atak (może próba odpędzenia jej z jego terytorium?) No ale fakty są takie.... krewetek ostatnio nie widzę w takiej ilości jakiej powinny być.... a krab nie wygląda zbyt ślicznie i łagodnie. Niemniej jednak zjadał na moich oczach jak narazie tylko glony.... No znowu po pierwszej..... to już nie te lata kiedy mogłem siedzieć przy kompie całą noc i następny dzień .... Więc ostatnia fotka (aktualna) i trochę komentarza zostanie na następny raz...może już jutro?
-
Nie podmieniaj tak duzo. Wystarczy 10% tygodniowo czyli 45l. Wymieniajac tak duzo powodujesz zachwianie rownowagi w akwa i ponowne dojrzewanie..... Zbyszek
-
No dobrze, słowo się rzekło a więc jestem. Zakończyłem pierwszą część pewnym niemiłym dla morszczaków słowem....aiptasia. Tak panie i panowie jedynym organizmem który przetrwał na skale kąpanej dwa dni w kranówce była aiptasia. Powiem szczerze że podziwiam przeogromną zdolność do przetrwania tych organizmów. Gdyby nie drapieżniki to w morzach oglądalibyśmy tylko aiptazję.... Na szczęście ktoś na nią poluje. No właśnie, jak pisałem we wczesnym etapie inwazji dokonałem wyboru pokonania jej metodą naturalną. I tu z upływem czasu i coraz większą ilością kolejnych anemonów wyciągnąłem kolejną naukę. Z aaiptazją trzeba walczyć szybko i radykalnie. Bez względu na metodę nie można czekać. Gdybym był wówczas tak mądry jakem jest teraz to nie pocieszałbym się tym że to narazie kilka sztuk i że te dwie wurdemanii napewno dadzą im radę. Myślę że tak właśnie sądzą młodzi stażem akwaryści i puszczają mimo uszu porady sprzedawców ...'' że najlepiej to kupić kilka sztuk np. 8 albo 10 bo krewetki muszą czuć konkurencję pokarmową'') ilu z nas ''młodych'' myślało: ''o ten to napewno chce mnie naciągnąc na kasę...10 krewetek!!!! i co one u mnie będą jeść, przecież z tymi paroma aiptasiami to i jedna da sobie radę...'' Tak, może i dałaby ale jedna to ma w głębokim poważaniu jedzenie parzących ukwiałów, skoro może sobie ze skały wygrzebać mnóstwo innego żarełka 8-) A więc co by pointę jakowąś wysnuć: wg mnie najskuteczniej jest zaatakować dziadygę od razu i to w kilka metod. Krewetki OK, ale do tego chemia lub jak kto woli wrzątek (choć ja nie próbowałem). Próbowałem wstrzyknąć im kranówkę gorącą (która w zimie potrafi być naprawdę gorąca...no ręki w takiej wodzie nie utrzymałem) ale po skurczeniu się zazwyczaj po dwóch dniach wychodziły spowrotem te same gady i to jeszcze jakieś jędrniejsze 8-). Niektórzy piszą o kwasku cytrynowym itp. Nie w tym rzecz. Mi chodzi tu o to że jedną metodą będzie trudno. No chyba że mamy Chelmona albo Chaetodona jakiegoś... tylko w moim litrażu raczej nie chciałbym takiej ryby męczyć. Zaraz powiecie ... a pokolca to męczysz.... i macie rację ale o tym później. Trochę się rozpisałem o tej aiptazji ale uwierzcie mi to jest moja TRAUMA! Piszę teraz trochę więcej bo muszę przyznać że mam tu niezłą dziurę fotograficzną w życiorysie mojego zbiornika. Nie bardzo mogę znaleźć jakąś fotkę całości w 2009 roku. Może zagubiłem, albo załamany rozwojem sytuacji poprostu nie robiłem.... Następna fota jaką mam to październik 2009 a więc cały rok później. Ale w akwa wiele się nie zmieniło przez ten rok, raczej tylko na gorsze. Zobaczcie sami: Można spaść z krzesła co? Drugi rok a tu wygląd akwa jak przy dojrzewaniu.... A co do aiptazji to teraz widzicie co miałem na myśli??? Jak zacząłem liczyć to uśredniając moje wyliczenia wyszło mi że mam w akwa jakieś 300 głów!!! Więc poszedłem do sklepu po chemię. Specyfik jaki wybrałem to AipEx. Nie trzeba wstrzykiwać, wystarczy polać na gębę...no brzmi nieźle pomyślałem. Walka była (i jest nadal) ostra. Pierwszą butelkę zużyłem chyba w tydzień :good: Do dziś już poszły trzy. Do tego mam 5 szt. wurdemanii (które niestety po wrzuceniu do akwa znikły gdzieś, poprostu się rozeszły.... a żadnego Alpheusa już nie mam, od kilku miesięcy nic u mnie nie strzela:lol: Myślę że one gdzieś tam są i mam nadzieję że jedzą choć gołym okiem trudno mi to stwierdzić. Widziałem raz że wurdemanii zjada szczatki/resztki aiptazji potraktowanej wcześniej AipEx'em. Dlatego sądzę że najlepiej połączyć te metody walki w małym zbirniku. A i jeszcze jedno przemyślenie apropos aiptazji. Często słyszymy że chemicznie to się tylko aiptazje pomaga rozmnożyć.... że ich zaraz trzy razy więcej wyskakuje. Wg moich obserwacji to nie ma miejsca. Wydaje mi się że to kwestia postrzegania. Jak zniszczymy duże okazy, to poprostu nagle nie ma na czym oka zawiesić i wtedy zaczynamy dostrzegać mnóstwo małych.... ale uwierzcie one tam były już wcześniej tylko na nie nie zwracaliśmy uwagi.... Poza tym sorry bardzo ale kto widział krewetkę wurdemanii połykającą aiptazję w całości???:good: Przecież one tez rozszarpują te ukwiały na drobne kawałki.... często tylko obgryzają im wąsy...zjadają jeden polip kilka dni .... czy aiptazja nie ma możliwości rozmnożenia się w tym czasie tylko ze względu na to że jest zjadana przez krewetkę???? Inna sprawa że stosując chemię nie mamy możliwości zadziałać całkowicie skutecznie. Nie widzimy wszystkich polipów...Nie mamy do wszystkich dostępu....A poza tym nawet przy zastosowaniu tego specyfiku zauważyłem że ukwiały zazwyczaj zostają w jakimś kawałku nadal na skale. U mnie najczęsciej wypalala im tarczę gębową, a stopa pozostaje nietknięta. W tym przypadku aiptazja po kilku dniach odrodzi się. Niestety trzeba tym specyfikiem zalać dokładnie cały ukwiał (tak jakby zalepić całość). Dobra metoda to też wyciągnięcie skały z aiptazją (jeśli jest możliwość) i zalanie aiptazji tym specyfikiem niejako na powietrzu. Po włożeniu skały z powrotem do wody AipEx zastyga tworząc twardą skorupę. Tak potraktowany egzemplarz już się nie odrodzi. OK dość już o tym. Choć fotka nie najlepsza to jednak wnikliwy obserwator zauważy że na skałach brak różowego badziewia Asparagopsis zwanego. Cóż nie powiem wam jak się tego pozbyłem .....bo nie wiem. W połowie 2009 myślę zacząłem stosować metodę Ballinga. (wcześniej tylko podmiany...myślałem że to starczy....niestety nie starcza) Leję CA, KH i Magnez. No i tak sobię po cichu myślę czy to aby nie to dodawanie (szczególnie magnezu) pomogło wynieść się nieproszonemu różowemu gościowi....no nie wiem. Zacząłem też dozowanie wódki. Jeszcze jak różowy był i po jakimś czasie uzyskałem naprawdę niezłe parametry wody. Ale mimo to różowy nadal się utrzymywał. Widać na zdjęciu też zatrzęsienie innych glonów. Po odejściu różowego ograniczyłem dozowanie wódki do 0.3 ml. Myślałem że to wystarczy na mój zbiornik, ale chyba jednak było za mało bo glonów coraz więcej rosło. Trudno jest w tym baniaku utrzymać stabilne parametry, no chyba że stabilnie złe :shocked: Poza tym to również efekt braku organizmów żywiących się glonami. Sprzedałem jeżowca bo urósł już okropnie i ciasno mu było, poza tym zrzucał wszystko co się dało, podobnie z krabem Calcinus elegans....obaj poszli do jednego akwarysty. No i parę miechów akwa działało bez glonożercy...nie licząc pokolca. No właśnie.....pokolec w 180 l. a właściwie w 155 bo tyle mam po odliczeniu panela. Bardzo długo broniłem się przed jego zakupem. Uważam że nie można tych ryb dawać do akwa poniżej 400 l. a i to jest jeszcze mało. No ale musiałem mieć coś co zjada glony i wybrałem najmniejszego z możliwych. Wybór o tyle niefortunny że on glonów praktycznie nie zjada :ok:. Pływa niby i skubie te skały cały dzień ale on je raczej ''pieści'', ''całuje'', muska..... Ryba ta zjada nalot bakteryjny i glonowy i zjada tez detrytus plus odchody innych ryb prosto z odbytu :shocked: (mojej Heksataenii nie daje nawet porządnie skończyć....gdy tylko zaczyna się ona wypróżniać podpływa do niej i z pyskiem przy jej odbycie czatuje na zdobycz.... No i znów nauka jaką z tego przypadku wyciągam. Jeden pokolec wiosny nie czyni..... Jak jest jeden to glonów i tak nie będzie jadł.... no a na dwa czy więcej w moim akwa to miejsca brak Co zrobić, poszedłem po rozum do głowy i wybrałem rozwiązanie najprostrze z możliwych... ŚLIMAKI!!!. Eureka! Jako że po słodkowodnym miałem wrodzony wstręt do ślimaków to jak dotąd nie pokładałem w nich żadnych nadziei. Ale jednak to jest to. W małym akwa gdzie trudno jest zejść z NO3 i PO4 do poziomu ideału (i uśmiecham się czytając kolejne posty nano-akwarystów podających swoje idealne parametry w akwach typu 70-120 litrów.... PO4-niewykrywalny... Salifeert lub inny mniej oryginalny test..... Ha, ha niewykrywalny na takim tescie to nie znaczy idealny. Sam się o tym przekonałem. Ale o tym później. A więc co do ślimaków zakupiłem 8 szt. po dwa z różnych gatunków. I to był strzał w dziesiątkę. Rozprawiły się z tym gąszczem który widzicie na fotce w ciągu może tygodnia-dwóch. Najdoskonalsze są Turbo brunerus, koszą jak kombajny. Stawiałem takiego na kępie glonów o wysokości porostu jakieś 5-6 cm, a nad ranem cieszyłem oko wygryzionym do gołej skały rowem tam gdzie przechodził ślimak. Rewelacja.... i znów trwało to grubo ponad rok zanim do tego doszedłem:smile: cdn....
-
Dzięki za miłe słowa. Będę kontynułował, ale znów wieczorem..... Przy trójce małych dzieci ciężko znaleźć czas w środku dnia ...
-
No ale wreszcie LEWA strona. Czyzby zona zapedzila cie do sprzatania 8-)
-
Moze to byc tez wariant kolorystyczny squampinisa w formie BLUE.
-
Wydaje sie ze ROWA phos w filtrze przeplywowym dla lepszej skutecznosci powinna ''latac luzem'' a nie byc scisnieta... Strasznie mi sie podoba ten ''set up''. A szafka jest klasa sama dla siebie.
-
Witaj Tomek, nie sadze aby to byl atak slimakow.... One chyba nie zrobia dziury w szkielecie koralowca a u ciebie tak mi to wyglada. Atak slimakow mozesz zobaczyc na moim egzemplarzu montipory (ktory oczywiscie juz nie istnieje). Jak widac plasuja sie one raczej na spodzie koralowca. Od gory bylyby zbyt widoczne dla potencjalnych drapieznikow.
-
Jesli to miniflotor AM, to ja mam taka pompe : http://www.sera.de/index.php?id=1018&L=1&type=htt i nie moge powiedziec ze jest za duzo.... Jak dodasz zawor zwrotny przed odpieniaczem to i tak to mocno ograniczy jej wydajnosc... Poza tym nie widac gdzie masz poziom wody? Wydaje sie ze dosc nisko.... to chyba tez nie wplywa dobrze na prace tego odpieniacza. Ja mam go ustawionego tak ze nasada kubka jest na kilka milimetrow nad poziomem wody.
