Witam panowie.
Mam do was takie moze srednio inteligentne pytanie, no ale podobno kto pyta nie bladzi.
Moje akwarium ktore jest w planach od bodajze juz 10 miesiecy, poki co wciaz teoria, teoria i jeszcze raz teoria, wiec wracajac do akwarium jest w zagrazeniu jego powstanie w zwiazku z nieplanowana przeze mnie mozliwoscia powrotu z obczyzny do kraju. Nie bede tu sie wdawal co i jak i dlaczego musialbym wrocic, no ale jezeli wroce do Polski jak wyglada wasz wzrost kosztow uzytkowania wody? Ile placicie za wode-proste pytanie.
Jak wroce do 3miasta (sopocianin z krwi i kosci) tam czekaja mnie liczniki i te sprawy, w Stanach nie musze sie martwic o takie "szczegoly" bo po prostu woda w Chicago jest za darmo. Jak wy radzicie sobie z tym problemem, powiedzmy ze akwa bedzie mialo 200 litrow+sump, choc pewnie bedzie mialo miedzy 350L a 400L + sump ale przyjmijmy mniej optymistyczny wariant
Czy sa to az tak przeerazajace koszty? Prosze o tylko optymistyczne odpowiedzi Nie usmiecha mi sie zabieranie stad jakichs smiesznych "nano cubow" ktore ledwo mieszcza 90L co w sumie daje namiastke morszczyzny, bez obrazy rzecz jasna dla posiadaczy malych "szkiel".
Pozdrawiam i witam po raz kolejny oficjalnie na forum.