-
Zawartość
416 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Zawartość dodana przez Jarosław
-
Witam serdecznie po długiej przerwie. Mam nadzieję, że teraz po pewnych perypetiach życiowych, zawitam dłużej na najlepszym moim zdaniem Forum akwarystyki Morskiej. Ale znając życie, dla pewności napiszę trochę więcej o tym jakie przygody miałem z moim akwarium od początku do końca. Na wszelki wypadek gdybym znów gdzieś zniknął, te doświadczenia zostaną. Nie umiem krótko, bo się nie da. Kto zechce przeczyta, kto nie… Tu jest skromna dokumentacja zdjęciowa tego co opisuję w tym tekscie Wyszukałem jakieś swoje stare zdjęcia akwarium z różnych okresów, fotografie są do bani, wiem że na pewno fotografem nie zostanę, wybaczcie jak ładne to fartem . Wstawię te zdjęcia, bo istnieje taka możliwość, że po prostu je stracę i nie będzie nic. Kolory też czasami dziwne ale trochę bawiłem się po prostu, bo tutaj niema miejsca na smutek. Ale nie o to mi chodzi. Słodkie od przedszkolaka, potem były długo, długo, drapieżniki słodkowodne i arowanofilia. Kiedyś w końcu trafiłem do sklepu Pawła Szewczaka, chyba ze cztery lata temu, wcześniej interesowałem się już morskimi akwariami, ale tylko zbierałem informacje co i jak w teorii. Również nano-reef czytałem i udzielałem się. Potem zostałem zbanowany za mówienie prawdy, a jak, mam ciężką alergię na wielkiego pana i władcę nano-reef, ludzie oczywiści są fajni, ale góra żal. Jak wiedziałem co to PPT, gęstość i ciężar właściwy, zakupiłem trochę sprzętu i odpaliłem 60 litrów nano rafkę. Kosmos szaleństwo, żywa skała, dojrzewanie, różne robaczki i inne stworki, coś niesamowitego, pierwsze HQI 150 w nad 60l o dziwo nie grzało mi wody, bo wisiało dosyć wysoko, wiatrak pokojowy załatwiał sprawę, stenopusa krewetkę z tego akwarium mam do dzisiaj. Tak się dziwnie złożyło, że akwa moich drapieżników słodkowodnych zrobiłem z kominem i sumpem. Szybka decyzja, żegnam słodkie zakładam morskie w 1000l baniaku po drapieżnikach. Wszystko pasuje, hydraulika, spływ powrót, tylko sumpa zmieniłem. Żywa skała z frachtu, aquamedic mi wysłał, cudowna skała kurierem przyjechała. Po otwarciu boksów zapach morza, zero zgnilizny, mistrzostwo. Akwa z solanką z odpieniaczem tween turbo, cyrkulacją i oświetleniem tylko czekało na skałę. 35ppt. Przekładam potem życie z 60-tki, ale wiem już, że sps-y to jest to. Wystarczyło, że Seriatopora mi pięknie rosła w 60-tce, żeby się wpędzić w obsesję sps-ową. Oddaję wszystkie Koralowce miękkie i zaczyna się stopniowe zasiedlanie sps-ami. Balling już rozpracowany, leję z ręki ,malutko ale leję. Testy mówią same za siebie. Niema zmiłuj parametry trzymam od pierwszego dnia włożenia skały. Woda morska to woda morska. Akwa andrniewa na forum powala, podoba mi się, coś w tym jest, ale to nie moja bajka, daje inspirację jednak wyznacza w moim odczuciu wyraźny koniec tzn TOTM. Ale kogo to.. daje mi inspirację. Wizyta u Krzysztofa Tryca, kładzie na kolana, lecz to nie moja bajka zachwycam się ale szukam jednak swojej drogi, wracam ze szczepkami, i pompą grotecha do Ballinga. Słuchajcie to nie szczepki czy Koralowce z odłowu po 150 czy 50 to niema znaczenia. Wziąłem od Krzysztofa zwierzaka pod opiekę, ile powiedział tyle powiedział, wiadomo ile kosztuje utrzymanie takiego baniaka, ale tu kompletnie nie chodzi o pieniądze. Ja zapłaciłem symboliczną sumę z zwykłą Pavonę, malutką szczepkę, ale to było co najmniej trzecie pokolenie Koralowców Krzysztofa. Kiedy byłem u niego mówił że15 lat w tym siedzi . I tyle czasu rosły pokolenia hodowanych Koralowców, potem u mnie przez cztery lata od maluszka rozrosła się do 40 cm średnicy. Łącznie Koralowiec jest hodowany prawie dwadzieścia lat w akwarium i teraz szczepkę mogę zrobić ja. Czaicie jaki czad ! Jaka historia i ładunek emocjonalny. Sprzedalibyście taką szczepkę od tak, bez bliższego poznania i zorientowania się czy nowy opiekun, nie nabywca, nadaje się w ogóle i czy spełnia warunki do hodowli takiej Pavony ? Czy jest tu mowa o pieniądzach ? To tylko grzeczność. Ważne, że Koralowiec zaraz wyrusza do innego akwarium, godnego przyszłego hodowcę. Jeśli nie ma wiedzy, ale bardzo chce ciągnąć tą wieloletnią przygodę to bardzo chętnie dam wskazówki zostaniemy kumplami i będziemy wymieniać się doświadczeniami z hodowli. Rozumiecie jaki czad ? Wszyscy prawie w tedy jechali na cheatomorfie na próbę wrzucam kłębek do akwa, które jest tylko z prawej strony zasiedlone. W międzyczasie w necie znajduję zdjęcie cyrkulacji w dużym akwa, tak chcę mieć. Wyjeżdżam w sprawach służbowych na jakiś czas. Wracam i… przestraszyłem się, tak przestraszyłem się chetato, która pod moją nieobecność urosła jak jakiś potwór. Jeszcze trochę i byłaby tylko ona w 1000l akwa. Zdjęcia w mojej galerii z linka ilustrują to wszystko co piszę. Pierwszy raz widzę dużego wieloszczeta. Zachwycam się pięknym ślimakiem z żywą , małżą na skorupie. Kupiłem go okazyjnie, bokiem u sprzedawcy kiedy właściciela nie było. Tak taka jest akwarystyka morska. Ratuję go kiedy zaplatał się w cheato i nie mógł wyjść przez dwa dni. Z tego względu i estetycznego wypieprzam całą cheato na śmietnik, zupełnie ta metoda mi się nie podoba. Robi się w akwa ciekawie, coraz więcej Koralowców, testy prawie codziennie, tabelki zapiski, wnioski, przemyślenia wszystko ładnie rośnie. Pozbywam się bezczelnie szczotką inwazyjnego glona wyższego i znów jest cacy. Skała czysta, zaczyna wszystko grać. Każdego Koralowca wiem skąd mam, gdzie kupiłem, do tej pory wiem, który jest od kogo i ile ma lat. W międzyczasie obserwuję u siebie, naprawdę niekiedy kretyńskie zachowania, ślęczenie przy szybie i gapienie się jak sroka w gnat, to mi zostało do teraz. Na szczęście nie robię już takiego nieziemskiego bałaganu wokół akwarium, plątaniny kabli i bóg wie czego jeszcze, są na to dowody, zdjęcia. Mistrz bałaganu, tłumaczyłem sobie czasami, że po prostu muszę wszystko widzieć He He. No cóż ,zachciało się odpieniacza BM 250 wizyta u K. Tryca i odpieniacz jest w domu. To była zła decyzja, szkoda że sprzedałem swojego Aquamedic tween turbo, był o niebo lepszy, i w d*pę cenowo dostałem na nim, bo nikt kupić go niechciał. Teraz wiem, że go nie doceniałem, za łatwo mi dojrzewanie akwa przy nim poszło i zgubiłem trop. Przez kilka lat szukałem różnych przyczyn i sposobu na jak najmniej zajmujące prowadzenie zbiornika nie balansując na krawędzi. Ciągle po drodze zachwyty drobnymi smaczkami, np. trzy ślimaki jeden na drugim wiszące na pompie, Jezu, takie momenciki zawsze najbardziej mi się podobały i podobają. Za taki jeden moment oddaję tydzień gapienia się na Koralowce. Dochodzę do wniosku, że zwykłe przemysłowe obudowy 400w mają większe odbłyśniki niż firmowe drogie lampy za to brzydkie jak nieszczęście. Bardzo tanie, a świecą konkretnie, patelnia słońca, normalnie miód, bliki poezja. Hqi kozak, największy dla mnie do dzisiaj. Moim zdaniem Hqi rządzi do dzisiaj. Gdzie nie postawisz sps-a rośnie, tyle że bardziej nierównomiernie niż pod t5, nie każdemu to się podoba i kolorystyka nie tak wypicowana jak pod t5. Ale charakter petarda, kozak, a nie jakieś zastane cukierki nienaturalne. Przepraszam, to tylko moje skromne zdanie, niechęcę nikogo obrazić. Odkrywam, że oszczędzanie na prochach Ballinga źle się kończy (kolor płynu w szklance po rozrobieniu Ca kupionej w ogólnie znanej firmie, po wcześniejszej miłej rozmowie, kiedy to pan był tak przekonywujący, że namówił mnie do kupna zwykłych czystych prochów) Przyznam, że skusiłem się na cenę, od tamtej pory Ballinga miałem mieć po taniości. Nie, zaczynam kupować najlepsze prochy w najlepszej jakości. Bałach pan mi sprzedał, że hej. Zapominam o tej firmie. Znów cudny smaczek, chiton po frachtowy zapiernicza wzdłuż zebranego się nalotu wapiennego na styku powierzchnia wody- szyba. Słodki jest do bólu, codziennie wieczorem przemierza tą trasę, chce mnie wyręczyć od czyszczenia żyletką. Pożyteczne zwierzątko. Mój pupilek. W necie oglądam coraz więcej pięknych baniaków, inspiracje. Ale ja mam chyba inny kierunek, zauważam że w ogóle wisi mi aranżacja, tak aby się publiczności podobało. Mają być półki i sps-om ma być wygodnie to priorytet. W poważaniu mam wygląd akwarium, to mi zostało do dzisiaj. Żadnych ambicji na aranżację, bo od razu widzę problemy, takie moje osobiste malutkie problemiki z tym związane, którymi nie ma sensu się chyba jednak dzielić, bo są śmieszne. Ale dla sps-ów wygodne i dla mnie też. Był stelaż pod skałami i dmuchająca pompa, potem próba ułożenia skały bez stelaża nieudana, potem cała tylna ściana zastawiona skałą i Koralowcami. Niestety mam tylko chyba jedno czarno białe zdjęcie tej ściany. I chyba najlepsze ustawienie mam teraz, ale nie po to, żeby się akwarium z przodu podobało, albo żeby to był ładny ogródek, nie, nie. W ogóle nie przykładam wagi do dokumentacji zdjęciowej, czasami cykam, a potem zapominam na pół roku. Jakiś dziwny jestem. Jezusie kochany, zapalam nad akwa żarnik 400w 10000K aquamedic. Nastała jasność, po prostu słońce zaświeciło, mega pawer, cudne bliki, kolor nie każdemu przypadnie do gustu, Koralowce rosną migiem. Temperatura daje się we znaki, kupuję klimatyzator przenośny. Kupa złomu, nie sprawdza się, musi chodzić na maksa , wyje głośno, nie da się wysiedzieć. Duży wentylator załatwia sprawę. Fascynacja światłem aktynicznym, potem fiji purple, podoba mi się. Żadnych glonów czy cokolwiek po odpaleniu fiji ,ale szybko traci barwę. Następny smaczek, drapieżne wężowidło zjada ramię rozgwiazdy, wchodzi na tipy szczepek Akropor i do gołego szkieletu obgryza tipy. Tego się nie spodziewałem, a jednak mam zdjęcia, wężowidło pa, pa oddaję. No i kompletnie upadłem na łeb, kupuję pieruńsko drogie pompy tunze 6200. Mi się wydaje, ze to normalne, cyrkulacja musi być, kolega ze słodkowodnym puka się w głowę. Ja się cieszę. Nareszcie nauczyłem się odczytywać test na Potas. Gówno jakiego mało, ale musiałem ,bo chęć wiedzy ile potasu mam w wodzie silniejsza. Kurcze, Koralowce robią się zbyt jasne, już mi się niepodobna, zwiększam obsadę ryb, posuwam się nawet do karmienia pokarmami w granulacie HIKARI, ale jednak dodatkowa ryba, to jest to. Uczę się manewrować obsadą, tak aby Koralowce wyglądały odbiegająco od cukierkowych kolorów, wolę ciemne nasycone. O całej reszcie suplementów potem. Walka z krabami zjadającymi Stylophory, zaskoczyło mnie to, ale łapię delikwentów. Kilka nocek i krabiki oddaję do sklepu. Stylophory się regenerują. Znów dokupuję ryby, ileż to przewinęło się przez mój baniak, ale oddawałem jeśli zauważałem, że niektóre ryby po prostu nienadają się do tak małego akwarium. 1000l dla Sohala to moim skromnym zdaniem o wiele za mało, ale uległem pięknu tej cudownej ryby. Nigdy więcej jej nie kupię. Jego miejsce jest na dużym terenie porośniętym przez glony, w silnym prądzie wody z którym sobie radzi doskonale na rafie, tak go widzę, żerujący non stop. A nie w akwarium, porażka zdechł. W późniejszym czasie artykuł w KORALE upewnił mnie, że nigdy go więcej nie kupię. Ani innych dużych Sokolców, czy innych ryb dorastających do dużych rozmiarów. Odkrywam lumenarki cudo, po prostu cudo. Łukasz z akropory dosłownie wciska mi jednego żebym przymierzył go nad akwa. Pewnie widział błysk w moim oku, protestuję bo drogo, jednak Łukasz nalega. Rozbebeszam swoją przemysłówkę kombinuję z układem zapłonowym wywalam ciężką obudowę. I zawisa cudnie świecący Lumenark na próbę, żeby zobaczyć w praktyce. Po paru godzinach niestety pojawiły się zachlapania na odbłyśniku, kicha. Potem wyczyszczę i tak mija z miesiąc lumenark nie nadaje się do oddania do sklepu. Kicha jak beret, do tej pory wiszę Łukaszowi za niego, pewnie zapomniał ,a ja czuję wstyd, że to tak wyszło. Trzeba jechać się rozliczyć, teraz muszę go kupić. Ale dzięki tej dziwnej sytuacji wyhodowałem kilka dorodnych Koralowców pod tym odbłyśnikiem, szczęście w nieszczęściu. Polecam wszystkim te Lumenarki to petarda po prostu i oczywiście te Lumenbright od THCskiba, /super. Ja osobiście wolę lumenarki. Czas poszukać blachy i patentu jak zrobić je samemu. Ledy widziałem różne w akcji, są gusta i guściki dla mnie cienizna straszna. Wolę już t5 na konto super kolorów i równomiernego gęstego wzrostu. Koszty muszą być, tak sadzę. Zaczynam naprawdę zachwycać się niektórymi Koralowcami, jestem fanem Hydnophor. Seriatopora z awatara, to ta co wyhodowałem w 60 -tce i potem do 1000l przeniosłem. Wielki sentyment do tego Koralowca mam. Kupiłem w zoofocusie parę lat temu odłamaną gałązkę. Jednak to nie to. Natomiast, Pavona od K. Tryca to mój ulubiony Koralowiec, ma teraz dobre 40cm szerokości po około 4 latach, kocham go. Wszyscy w domu nazywają ją KAPUSTA He, He. Łamie się pod ciężarem własnym niestety, ale cały czas pięknie rośnie. Uwielbiam ją, reszta Koralowców tak naprawdę może nie istnieć. Mógłbym tylko ją samą hodować, gdyby nie obsesja zbieractwa gatunków poznawanie i szukania swoich Koralowców ,które czują się u mnie najlepiej. Albo taka Montipora talerzowa też Prost Koralowiec, od początku baniaka, musiałem całą już połamać, bardzo mi się podobają jednak proste Koralowce twarde, tak wyszło, aczkolwiek cały czas poszukuję, szukam złotego środka. Nie wszystkie Acropory, czy inne się dobrze u mnie czują, mają jednak różne wymagania. Kiedy któraś z acropor ładnie się wybarwiała to w tym czasie w d*pę dostawała moja seriatopora i tak klarowałem sobie obsadę i klaruję nadal. Skończył się pęd do rzadkich gatunków, a zaczął dobór takich Koralowców, które się u mnie dobrze czują i znoszą moje kaprysy, lenistwo trochę ,czy coś. Niestety w moim życiu tak jak w waszym pewnie, też zdarzają się różne przeciwności, bliski byłem kilka razy zrezygnowania z tego hobby. Musiałem zrezygnować ze startu w weteranach, kontuzja. Bardzo kosztowny sport, odpuściłem sobie profesjonalne przygotowania, myślałem, że zaoszczędzę, a tu bach, kolejne przeciwności itd. itd.. Na szczęście akwarium od początku działania nigdy nie zaliczyło poważnej załamki czy zgonu Koralowców. Bywało gorąco, ale zawsze dzięki bogu znalazłem przyczynę. Akwarium przechodziło kilka przemeblowań, głównie chodziło o idealne ustawienie skały pod cyrkulację żeby nie było martwych stref, to dla mnie bardzo ważne. Dopiero po trzecim bodajże przemeblowaniu mam to, o co prawie mi chodziło, prawie, bo do końca nigdy nie jestem zadowolony i naprawdę nie po to układam skałę, żeby było ładnie. Miałem plagi Koralowców miękkich, plagi zoanthusów, cyjano czasami się pojawiało, ale sporadycznie, aiptazja, hydroidy przytargane z pewnego sklepu. Hej! chłopaki na litość boską pozbądźcie się tego ścierwa ze sklepowego akwarium, ile lat można. Zoanthusy skuwałem dłutem do żywej skały, skałki z hydroidami i miekasami po prostu zamieniałem na nowe kawałki czyste ze sklepu, najlepszy sposób. Ale nie radzę skuwać zoanthusów, czy innej maści podobnych zwierzaków, mało co na pogotowiu nie wylądowałem. Podczas skuwania, wystąpił u mnie taki wzrost ciśnienia, ze myślałem ,ze mi czachę rozwali, na buzi byłem czerwony jak burak. Środek nocy, czułem się jak bym miał ze 40 stopni gorączki w strachu łyknąłem dwie pyralginy, pomyślałem ze przy gorączce pomaga. I faktycznie, pomogło, ale to było w ciemno działanie. To były zoa i palythoa, które wyrosły ze skały. Nie ruszajcie tego lepiej, chyba ze ktoś dokładnie jest obyty z gatunkami tych Koralowców. No cóż, Koralowce do momentu kiedy musiałem je połamać, wyrosły w akwarium gdzie sump był jednokomorowy, BM 250 który to pociągnął i już. Przerobiłem go dopiero niedawno z ciekawości ale i tak było dobrze, no może troszkę pod koniec nie wyrabiał się, ale to już duża obsada była. przegrody w sumpie były co prawda bo mi się ich wycinać nie chciało. Ale nie dotykały do dna i poziom w sumpie miałem stały, jedna komora i spokojnie moim zdaniem tak może być jeśli się ma opóźniacz prądu wpięty pod odpieniacz. Dolewka automatyczna Adua medic mimo negatywnych opinii spisuje się od czterech lat, dla mnie jest niezawodna, elektrozawór aquamedic spisuje się idealnie od początku choć troszkę stuka. Pompa główna OR 6000 ładnych parę lat w słodkim i w morskim ta sama. Ale faktycznie wywaliła korki w końcu, jednak na początek żeby niedrogo zacząć polecam. Tu znów podziękowania dla Łukasza z Acropory za błyskawiczną dostawę nowego red dragona 8000l mimo, że było późno i sklep już był dawno zamknięty. Jeszcze tego samego wieczora popiołem dzięki szybkiej akcji nową pompę. Tylko zakręciłem śrubunek i już. Akwarium uratowane. Warto mieć kogoś zaprzyjaźnionego ze sklepu. Kto zdaje sobie sprawę co znaczy to hobby. W końcu jednak skleiłem sobie większego sumpa. Kiedy szykowało się przymusowym łamanie dużych Koralowców, dostawiłem szczepkowy zbiornik w jeden obieg, chciałem mieć wygodę po prostu i teraz sump stoi obok akwa, rewelka, koniec schylania się pod akwa. Kiedy zdałem sobie sprawę, że Koralowce twarde w akwarium mogą urosnąć do naprawdę sporych rozmiarów zaczął kiełkować pomysł na 5-cio metrowy zbiornik. Inspiracji szukałem wszędzie, amano, duże zbiorniki z reefcentral, przeczytane od deski do deski. Dobra passa sprzyjała, postanowiłem zacząć od odpieniacza, to jest szaleństwo jednak, samochód od dawna nie zmieniany, dom niewykończony itd. itd.. Ale dzięki przyjaznym ludziom, udało mi się zakupić wymarzony odpieniacz, rozpocząłem remont i zabudowę filtrowni. Niestety musiałem na razie przerwać budowę, opisałem to w wątku 5m rafa sps. Jednak dzięki tej sytuacji ,odkryłem troszkę inny kierunek mojego rafowania. Przypadkiem zostałem uraczony prezentem od przyjaciela nieznającego się niestety na morszczyznie, prezentem w postaci wielkiej skrzydlicy. Akurat miałem małą skrzydliczkę już i piękną rogatnicę jasnoplamą. Taki chwilowy ciąg do drapieżników. Chciałem poobserwować jak zachowują się drapieżniki w gęsto zarośniętym akwa sps-ami. To było piękne, jednak Koralowce wygrały, ryby oddałem do sklepu zamieniając się na inne. Przy okazji przeżyłem co to znaczy z takiego akwa odłowić dwie skrzydlice i rogatnice. Wszystko musiałem połączyć, odłowienie ryb, wyjecie Koralowców do szczepkowego, wyciągniecie połowy skały, oddzielenie połowy akwarium płytą akrylową i dopiero było możliwe zagonienie dużej skrzydlicy do wiadra, cała rodzina uczestniczyła w tej operacji. Ryby odwiozłem do sklepu, ilość zanieczyszczeń jakie produkują skrzydlice, Koralowce, karmienie i syf za Koralowcami w skale, jednak była nie do przyjęcia i BM 250 nie dawał rady, bardzo tego żałuję. Wierzyłem w stabilność systemu jednak nie udało się. A bardzo chciałem pogodzić drapieżniki z rafą sps. Nie wiem czego ja się spodziewałem ? Szkoda że dłużej nie mogłem się cieszyć widokiem tych pięknych ryb. Szczególnie, że lubię ciemniejsze Koralowce. Jednak Nie. Ryby oswojone jedzące z reki trafiły do zaprzyjaźnionego sklepu. Od razu zdecydowałem się pociągnąć całą operację za jednym zamachem wyciągałem po kolei Koralowce i łamałem robiąc szczepki. Cała rodzina mi pomagała. Miałem przygotowane podstawki , tak przez bite trzy dni i noce zrobiłem tych szczepek grubo ponad 500. Jakie perypetie wynikały po drodze to już inna bajka, część podarowałem po prostu kilku znajomym do ich akwarii. Teraz zostało mi około 300 szczepek i jeszcze kilka Koralowców do połamania. Jaki kierunek rafowania obrałem to opiszę w dziale Rozmnażanie i propagacja. To łamanie tych wieloletnich Koralowców coś we mnie odkryło czego sam w sobie wcześniej nie dostrzegałem. To ciekawe, ale to w innym wątku. Tak że teraz mam chyba najlepiej ustawioną skałę i cyrkulację od początku baniaka, kilka dużych Koralowców z bardzo dużym luzem, przestrzeń tzn te moje półki. I szczepkowy wypchany po brzegi nie na sprzedaż, mam inny plan. Nad głównym świecę 1200w same żarniki i jest kozak, a nad szczepkowym same t5. Kiedy wyciągnąłem większość Koralowców, wpadł mi do głowy pomysł przetestowania tego BK 500 pod projekt 5m rafy sps. Pomyślałem, że przedmucham dokładnie skałę, a uwierzcie syfu było na maksa bo Koralowce blokowały dosyć mocno cyrkulację w skale. Pomierzyłem i okazało się, ze zmieści się ten wielki odpieniacz do mojego sumpa. A więc do roboty i za chwilę stał w sumpie gotowy do pracy. To co wydmuchałem z za skał i zakamarków to był prawdziwy kataklizm miedzy innymi dzięki skrzydlicom. Woda była ciemno brązowo -zielona z łatającymi farfoclami, koszmar ,koszmar. Az się nieźle wystraszyłem. Szczepkowy odpiąłem ze wspólnego obiegu, Koralowce wszystkie w szczepkowym. Odpaliłem odpieniacz. Muszę się opanować i jakoś mniej entuzjastycznie to opisać. Jednym słowem do rana miałem prawie kryształ, a wieczorem tak jak by się nic nie stało. Optycznie tylko oczywiście. To było po prostu pranie wody. Siedziałem przy sumpie i tylko kręciłem rurą. Zbieram, zbieram, brudną pianę, ruch ręką, zwiększam poziom piany i buch, wylatuje porcja syfu do kubka. Opuszczam poziom na kilka minut, znów się zbiera szybciutko brudna piana, podnoszę jej poziom i buch, druga porcja syfu do kubka itd.. W ten sposób bardzo szybko usunąłem cały syf pływający w wodzie. Chwilę czekałem na suchą gęstą pianę i łup mokrą podwyższonym poziomem wywalałem do kubka, aż leciała tylko mokra czysta piana. To było niesamowite, potem już założyłem dekiel od kubka i ustawiłem na suchą pianę. Kto łamał cały zbiornik i przedmuchiwał skałę, wie co za mega syf siedzi, a ja miałem niezbyt dobrze ustawioną jeszcze skalę. Naprawdę w innym przypadku musiałbym podmienić raczej całą wodę, co wiązałoby się z restartem, a to by było przeze mnie nie do przyjęcia. Słuchajcie tak się cieszę, że nie zawiodłem się na tym odpieniaczu. Jednak te opinie akwarystów na całym świecie o BK nie są bezpodstawne. On po prostu tak odpienia, że zacząłem zupełnie inaczej postrzegać hodowlę koralowców. Karmienie zwierząt przede wszystkim bez takiego ryzyka załamki. Ryzykowałem zwierzęta, najdroższy jest stosunek emocjonalny, nie przeliczalny na pieniądze, jednak gdyby ktoś chciał policzyć, ile można stracić. To cena tego odpieniacza w stosunku do jego możliwości niesamowitych wręcz jest zaskakująco niska. I niech ktoś mi teraz powie, że to plastik i takie tam, za co płacić. Cudowna sprawdzona technologia bezcenna, choćby była na poziomie wykonania i materiałów ATI. To uwierzcie w momencie kiedy walczysz z mega porządkami, które były nieuniknione i każdego zapaleńca to czeka. To naprawdę nie myśli się czy ten odpieniacz jest solidnie wykonany, z taniego czy drogiego plastiku, czy ze wkurza mnie to, że plastik az tyle kosztuje, ze snobizm, sprzętoholizm. Nie ,tylko dziękujesz, że dobrze wybrałeś bo ten plastik pozwala szybko oczyścić wodę i bezpiecznie odpalić obiegi szczepkowy, główny ,bez szkody tak wielkiej jaka mogłaby się stać. Weźcie pod uwagę, że to wszystko było w prywatnym domu, nie w sklepie gdzie zawsze można przerzucić gdzieś zwierzaki. Miałem przygotowane dodatkowe plastikowe boksy z wodą cyrkulacją, grzałkami, ale nie były potrzebne, po prostu nie. Jeśli ktoś doczytał do tej pory, a jest początkującym to mam nadzieję, że zainspiruje go ten tekst lub z miejsca odstraszy. Akwarium morskie dla jednego może stać się udręką ,nudą ,traceniem pieniędzy, a dla innych powodem niesamowitych przeżyć, przygód obserwacji i nauki. Podczas porządków, znów miałem okazję podziwiać piękne gąbki, które wyrosły pod skałą. Teraz wiem, że mój jeżowiec je uwielbia. Odkryłem niesamowite plątaniny rurówek w zakamarkach. I jedną dużą sabelię. Kilkanaście małych małży żywych trafiło z dna akwarium do szczepkowego na piasek i żyją sobie spokojnie. Teraz mogę je spokojnie obserwować. Złapałem kilka ciekawych krabów, o których istnieniu nie miałem pojęcia i namierzyłem drugą już czarną krewetką modliszkową. Udało mi się zobaczyć jak tridacna przymocowuje się do skałki, u mnie to była reefceramik, niemiecka podstawka pod małże. To trwa kilka dni ,ale nie sadziłem że potrafi tak mocno poruszać tą częścią wydawać by się mogło nieruchomą. Taki jakby gruby język wyciągała i przylepiała do skałki. Po pewnym czasie odciągała ten język i zostawało kilka cieniutkich nici bisiorowych. I tak, aż się dokładnie przymocuje. To niby nic, ale to bezcenne obserwacje, szczególnie jeśli towarzyszy ci przy tym ciekawa świata siedmiolatka, córeczka która zagina nazwami koralowców i ryb sprzedawców sklepach morskich. Dzieci są bardzo bezpośrednie, wiec bez pardonu na głos do mnie Amelka komentuje pewna swej wiedzy. Zobacz tato, dinoflagelates, chore ryby zobacz, ale bąble, a fuuuu, nie kupujemy tu Tato, szeptem do ucha, chodź. Czujecie minę sprzedawcy. Starsza córka natomiast ma swoje pasje, jednak na konkurs z biologii przygotowuje prezentację multimedialną o propagacji koralowców twardych i w jaki sposób to przyczynia się do ochrony rafy. Będzie tam też próba przekazania młodzieży, że biały koralowiec sprzedawany nad morzem jako pamiątka, jest to nic innego jak tylko przygnębiający szkielet martwego zwierzęcia. Napisałem to wszystko, bo chcę się zabezpieczyć, że po prostu znów zniknę i nie będę miał czasu podzielić się tym domowym rafowaniem. Jadę na typowym Berlinie, bezpiecznie ,bo ciężko zjechać do niskich wartości no3. Żywa skała to dla mnie podstawa, porowata dobrze obmywana, nieporośnięta nadmiernie glonami wapiennymi. Karmię teraz Koralowce codziennie niewielką ilością mrożonego Cyclop eeze, czasem robię przerwę kilka dni w karmieniu jak widzę, że za dużo. Potem czasami po przerwie robię im dosłownie zalew pokarmu jednej nocy ,dosyć duża porcja mrożonego Cyklopu. Lubię patrzeć jak Polipy Koralowców wyłapują pokarm, w dużej ilości pokarm sam się pcha do paszczy i potem przerwa, aż się odpieni ,zutylizuje i takie tam, żeby organiki nie było za dużo. Pół łyżeczki zeozymu można dać po takim karmieniu, szybciej odpieni się. Aminokwasy KZ, Sponge Power KZ, żelazo KZ, Jod complex koncentrat KZ lub potassium iodide fluoride koncentrat KZ. Kupiłbym chętnie jaja ostryg mrożone, ale nie mam gdzie na razie, muszę podzwonić do sklepów. Potem dołożę pewnie cała masę innych mrożonych drobnych pokarmów ale na razie cyklop. Mikroelementów kompleksowych nie podaję, bo teraz mam troszkę więcej soli bez soli praisa podawane pompą. Tak teraz podaję, ale rada dla początkujących najlepiej to nic nie podawać na początku bo tak jak ja to dzisiaj podaję KZ-ta wybrane buteleczki, a za dwa miesiące zejdę z tego bo dojdę do wniosku, że starczy, albo coś tam chcę zobaczyć, czy co ? Czasami jest po prostu wskazane. Jednak zawsze wracam do prostych sprawdzonych metod. A potem wszędzie gadam, że nic nie dodaję do akwarium, samo rośnie, cały czas zmiany, po prostu, to nie jest stałe. Stylo pocci podawałem w małych dawkach z ciekawości, jednak brak widocznych efektów wystawił moją cierpliwość na próbę. I do tego jeszcze Nie chciałem skrzywdzić swoich koralowców więc bardzo powoli zwiększałem dawki. Trwało to miesiącami, jestem po prostu zbyt ostrożny, ale nerwowy niestety, to moja okropna wada, i kiedy w końcu zostało mi troszkę mniej niż jedna trzecia butelki wlałem wszystko do baniaka sądząc, że to jakiś schit zuchta wnerwiający. Kropelki i kropelki, szelki, a może pół kropelki . Ciekawość a potem nerwy wygrały z tym stylo pocci. Zapomniałem o sprawie, na drugi dzień w chodzę do pokoju i dosłownie przecieram oczy i łapię ostrość na seriatopory, stylophory, poccillopory. Masakra!!!! Tak cholernie jasne, że seriatopory żółte myślałem, że już trupy, inne jasne jak diabli, brzydkie chore. To jakaś cholerna trucizna, wywaliły zooksantelle. Nie, to ja cholerny głupek ze wlałem to naraz. Mogłem jeszcze poczekać i dalej zwiększać dawki przy drugiej butelce mógłbym się pobawić już kolorem. Po tygodniu powrotem koralowce ściemniały, więc droga zabawka trochę, ale robi wrażenie, że ho ho. Podziękuję raczej. Opowiedziałem tą historię z tym stylo pocci w jakimś sklepie teraz ta historia lata wszędzie już kilka razy ktoś próbował mi opowiadać jak to ktoś wlał itd. itd.. I o to chodzi żeby się informować a nie czekać aż ktoś zapyta, wybłaga. Ca 380-400 KH 7-8 Mg- 1300 Fosforany zero na Hance małej, ale na pewno nie ma zero, błąd pomiaru, porównywałem z dużą Hanką, następny błąd pomiaru. I zresztą zwykłym testem sprawdzam ro jeśli woda z akwa zabarwia się bardziej niż ro, to uznaję że fosforany są, poza tym kolor Koralowców. No3 nie mierzę w tej chwili, widać że jest wykrywalne po Koralowcach. Bakterie tylko przy tym przemeblowaniu, dalej nic nie daję. Redox- 450 Ph Mam niewielką ilość rowy w filtrze mieli się, tzn pół kilo, jeszcze po demolce się kręci. Węgiel wymieniam na dwa woreczki ekosystem co dwa tygodnie mniejszą ilość teraz. I potem zamiast rowy będę dawał ekosystemu czarne dziadostwo jeśli w ogóle zajdzie taka potrzeba. Ppt 35 Ballinga daję po 850 ml prochy teraz mam ekosystem. Jadę na soli reef cristals, od niej zaczynałem przygodę i wróciłem powrotem do niej i nawet w tym samym sklepie kupuję i nie zamierzam zmieniać tradycja musi być. Był preis, i wszystkie takie znane sole chyba protestowałem sobie, jednak Reef crystals. Nie mam bardzo wysoko ustawionej poprzeczki, mimo to sól ta sprawdza się znakomicie, świetnie się rozpuszcza i nie pyli co mi się akurat podoba. Mierzyłem solankę i poziomy wapnia itp. odpowiadają mi. Koralowce mam raczej w ciemniejszych kolorach i nie zmienię tego. Tak jest mi łatwiej, i z tego mam satysfakcję. Jak zawsze każdy baniak inny i to co sprawdziło się u mnie nie zawsze sprawdzi się u kogoś. Muszę zmienić stopkę bo oświetlenie się troszkę zmieniło. Chyba wszystko napisałem co robię przy baniaku, reszta to porostu chyba intuicja czy co, po prostu jak z moim Kotem, karmie rośnie, jak mam zły humor jeść mi się nie chce zrobić to i kot czasami głoduje jeden dzień. Tak też z akwarium, żyje moim życiem raz lepiej lub gorzej, ale do przodu. Czyszczę szyby co kilka dni czyścikiem Tunze z przyklejonym skraperem ze żyletką i jest dobrze, piasek biały, na razie idzie dobrze. Tylko cholerna aiptazja panoszy się muszę jechać po krewety stadko W wątku rozmnażanie i propagacja opiszę i wstawię zdjęcia ze szczepkowego jak to wszystko wygląda i jaka jest filozofia. I opisze mała przygodę z moimi szczepkami, które nie są na sprzedaż . A dlaczego to wyjaśnię później. Nie zawsze mam czas siedzieć na forum i udzielać się. Po prostu napisałem o takich mechanicznych czynnościach które robię przy akwarium. Tak bym chciał czytać o innych ludziach i ich akwariach, dlatego tak długo napisałem, sory za trochę chaotyczny styl, błedy pewnie itd.. Pozdrawiam wszystkich posolonych. Kurcze na koniec jeszcze trochę nieprzyjemne, dużo się kręcę po sklepach i ogólnie wnikam, ale nawet nie zdają sobie sprawy niektórzy że znane osoby prowadzące sklepy morskie nie rozróżniają co to jest PPT, density, SG. Kochani ,uważajcie bo niektórzy to takie kity nam wciskają, że mózg staje. Niestety niedawno padłem na ładnych parę złotych ufając zbytnio. Oczywiście to tylko margines, ale bądźmy ostrożni bo szkoda zwierzaków. Niektórzy po prostu tylko chcą mielić towarem. Nie mogę powiedzieć o jaki sklep chodzi publicznie bo spalę sobie most na zakupy, ja już nabrać się nie dam ,ale oni mają coś czego ja potrzebuję, niestety obsesja wygrywa. Zapraszam niedługo do opisu o dzieciach koralowców matek. Chej ;-)
-
Witam serdecznie wszystkich, powróciłem z zaświatów jeśli można to tak nazwać Oj, było trochę perypetii w moim życiu, coś w stylu Sin City, Incepcji z puentą z filmu żółwika Sammy he, He, delikatnie mówiąc Na szczęście ochłonąłem trochę, zdrowia jeszcze zostało i wychodzę na prostą. Projekt został zawieszony, głownie ze względów niewyjaśnionej sytuacji mieszkaniowej. szykuje mi się prawdopodobnie przeprowadzka, ale to wyjaśni się w przeciągu pół roku. Ta niepewność stopuje mnie przed dalszą budową akwarium, szkoda by było to zaraz rozbierać jeśli okazałoby się, że się jednak przeprowadzam. Nie zawsze to idzie tak jak by się chciało, takie życie. Ale obydwie opcje dla akwarium są dobre. Tu gdzie mieszkam, muszę poczekać na rozwój wydarzeń, jeśli się przeprowadzę do innego domu to projekt trwa nadal, bo dalej chcę mieć duże akwarium. Tak że ok. szkoda mi wszystkich zainteresowanych tym wątkiem, niestety płynąłem na super fali, a teraz drepczę po piasku i trochę mi wstyd, że tak to wszystko idzie, ale uwierzcie pewnych rzeczy nie mogłem przewidzieć. Na razie zapraszam niebawem do mojego wątku „akwa Jarosława†w dziale nasze zbiorniki. Mam troszkę informacji i zdjęć z mojego obecnego akwarium, trochę się pozmieniało więc chciałbym sie tym podzielić. Potem napiszę coś w innym dziale o moim żłobku sps-owym. Chej ;-) Acha, testowałem BK 500 w ekstremalnych warunkach. O rzeszzzzzsss, to jest po prostu pralka, nie sądziłem, że to aż tak pieni. Po prostu pieni na już od ręki od zaraz, jest problem z wodą i już nie ma, można go wyłączyć. On to robi właśnie pieni, teraz rozumiem co to znaczy odpienianie wody morskiej to jest dla mnie klucz..( no przecież zawsze wiedziałem że odpienianie to podstawa, ale nie rozumiałem słowa odpienianie. teraz znam znaczenie tego słowa, tak jak w życiu mówimy tymi samymi słowami a się nierozumiemy czasami. Ale skumałem dzięki.) Normalnie gdyby był mniejszy to mógłbym ratować nim wywalone zbiorniki w kosmos za kasę, jak pogotowie ratunkowe od zanieczyszczeń, bo on to ROBI !! No leci baniak na łeb komuś, przyjeżdżam ze swoim sumpem stawiam BK i parę godzin i akwarium w pewnych wypadkach stawia na nogi ;-)))) Jeszcze siedzi w sumpie, skręcony na Maksa bo kombinuję teraz jak go wyjąć bo wszedł na próbę na styk do sumpa. Gdyby nie kontrola wnikliwa fosforanów, no3 i paru innych czynników, podczas tego testu mógłbym nim zabić niechcący wszystkie spsy w baniaku. Może ja po prostu jestem laikiem i wszyscy posiadacze BK tak mają, ale ten potwór odpienia mi całą wodę po karmieniu w dwie godziny może ?I ile bym nie lał suplementów karmy czy innego badziewia zawsze ciach ciach i już, a ja stoję i gapię się na niego z niedowierzaniem jak jakiś ciołek jej jaki ja byłem ciemny przez te lata, ile błędów popełniłem z braku takiej możliwości i wiedzy. Wielokrotnie stawiałem na co innego w kłopotach, a to w moim przypadku było zbyt małe odpienianie i zbyt duże karmienie. Dzięki P. Łukaszu ten sprzęt to jest odpowiedź na mnóstwo moich pytań, zaoszczędził mi Pan lat poszukiwań, odpowiedzi na niektóre pytania ;-) To jest cudowne dla niefoto, cudowne. I do mojego projektu 5m, ale nooooo, echhhhh, spokojnie tylko spokojnie, czekać. I jak cicho pracuje o Jezu, w porównaniu do BM 250. Ale mimo to BM 250 uważam za super Odpieniacz wszystko co dla mnie najładniejsze tyle lat daje radę.(kurde, ale mogło być lepiej ) Cześć ;-) Wybaczcie to rozgorączkowanie, ale tak to już mam.
-
No niech to, miałem się leczyć z uzależnienia od przesiadywania przed kompem wrrrrrrr!!!!! Wszedłem tylko na sekundkę na forum, a tu taki cudny, naturalny wątek. @zegeye, pięknie opisujesz swoją walkę, jestem pod wrażeniem. Ten Pokolec, zjada odchody, żeby utrzymywać odpowiednią flore bakteryjną w żoładku, która pomaga mu w trawieniu. Ech, muszę spadać, wogóle mnie tu nie powinno być. Powodzenia
-
Ponieważ muszę troszkę zrobić sobie przerwę dłuższą od siedzenia przed kompem, tzn walczyć z uzależnieniem od tego, napiszę ostatni raz coś prostego, o czy chyba zapomnieli co niektórzy. I masa problemów się pojawiła i będzie pojawiać jeśli nie zwrócimy uwagi szczególnie na pewne zagadnienie z działu dla nowicjuszy jak to się mówi. Piszę, tak po prostu, żeby przypomnieć, że akwarium morskie nie musi być aż tak trudne, a zarazem pomoże w przejściu np. na Pellets lub jakikolwiek inny system. Albo spojrzeć na swoje akwarium jako zupełnie indywidualny kawałek natury, a nie w porównaniu do akwarium kolegi. Nie trzeba skończyć studiów chemicznych. Ponieważ bardzo interesuję się pelletsami, postaram się wyjaśnić czym kieruję się w chęci zastosowania tego u siebie , bo gra jest warta świeczki. Może, pomogę się zdecydować i moja filozofia pomoże bezstresowo przejść na ten system. Będąc zapalonym akwarystą, po prostu muszę się z wami tym podzielić. Ciekawe czy wam to ułatwi podjecie decyzji, bo mi tak. Będzie trochę długo, ale bardzo chcę się z wami podzielić moimi przemyśleniami na ten temat Pellets, na podstawie moich działań we własnym akwarium i uzasadnić czym teraz kieruję się dojrzewając do wspomagania filtracji tą nowością. I proszę o Waszą weryfikację, czy jestem na dobrym tropie. Moje poglądy mam nadzieję sprowokują was do wyrażenia własnego zdania, co również może mnie zainspirować do przemyśleń. Nie chcę, żeby to odebrane było jako jakaś wyrocznia tylko poszukiwania nowej drogi przypominając sobie kompletne podstawy, w świetle przeróżnych spostrzeżeń akwarystów ich prywatnych poglądów. Każda kreatywna myśl niekonwencjonalna, bardzo mi pomaga nawet najdziwniejsza mam nadzieję, że wam też. Wybaczcie ten wywód, ale to przecież rewolucja się szykuje ;-) Mój styl prowadzenia baniaka o dziwo sam mi wyjaśnił, że pellets, mogą podobnie sprawdzać się jak każda inna metoda filtracji, nie jest lepsza, lub gorsza na każdej możemy zaliczyć glebę czy doprowadzić do perfekcji. Zauważcie, że system zeovit, jak że trudny, też się sprawdzał w odpowiednich rękach, ale tylko w tedy, kiedy akwarium było książkowo założone, nie, przerybione akwa bez martwych stref za skałą, gdzie nie zbiera się syf itp. Natomiast konstrukcja skał oparta o tylna ścianę, bez możliwości cyrkulacji, gdzie zbierała się masa detrytusu. Czy podobne podstawowe błędy w założeniu akwa np. zbyt duża obsada. To też, nie było w takim przypadku dania szansy temu systemowi zadziałać prawidłowo, czy brak cyrkulacji lub kiepskie światło. Nie dość, że trudny system to jeszcze setup musi być doprowadzony do perfekcji, żeby mieć z tego satysfakcję. Tez próbowałem z zeo, ale darowałem sobie w końcu z tak prozaicznego powodu. Mianowicie doszedłem do wniosku, że mam źle skałę ułożoną i mam zbyt dużo martwych stref. W razie niepowodzenia nie mógłbym jednoznacznie stwierdzić, że to wina zeovitu, czy przez moje nieumiejętne dozowanie. Skoro ewidentnie stwierdzam, że skała jest źle ułożona. Zbiornik K Tryca powalił mnie na kolana kiedyś i jak mi Krzysztof powiedział, że to bez odpieniacza tak sobie chodzi, co prawda miał działające DSB i MM i trochę glonów spaghetti, ale jak go poprosiłem, żeby mi odstąpił trochę tych glonów to się okazało, że większość rozdał znajomym i praktycznie sam zastanawia się jak to wszystko chodzi. Żart. Jak karmił ryby, to taka solidną porcje dostawały, że aż się dziwiłem jak to wszystko się rozpłynęło po zbiorniku, że przecież ten system nie wyrobi. W tedy ja mniej karmiłem w większym zbiorniku mając odpieniacz i więcej ryb. A tam piękny las cukierkowych spsó-w i masa ryb. W tedy zrozumiałem, że stosowanie jakiejś metody, podkreślam to moje prywatne przemyślenia, nie gwarantuje nam nic i nie możemy się spodziewać, że ona załatwi nam wygląd zbiornika. Tutaj chyba najważniejsze jest stworzenie działającego ekosystemu bliskiemu naturalnemu tzn równowaga między wydalaniem produktów przemiany materii, a usuwaniem ich z sytemu. I nie jest to rzecz stała ciągle się zmienia. Wtedy runęły moje wszystkie twarde przekonania o najlepszej metodzie, która coś zagwarantuje sama w sobie. Lub najlepszym sprzęcie, w sensie bardzo wydajnym. Teraz mamy jeszcze jedną metodę filtracji do wyboru. Chciałbym tutaj początkującym przypomnieć, żeby całkiem poważnie brać pod uwagę dobór sprzętu do obsady czy odwrotnie. Jeśli kupujemy czy zakładamy już bardzo wydajne systemy filtracyjne, to nie liczmy na to, że będzie fajnie jeśli wstawicie tam na początku parę szczepek sps-ów, jak zwykle raczej skromnie na początku. Dopóki system się nie rozhula, to będzie jakiś czas dobrze i wszystko będzie rosło. Ale potem zbyt dużo zabierze filtracja. która dopiero dobrze się sprawdzi przy docelowej obsadzie. Sprawdzony system berliński, też położymy jak będzie źle dobrany sprzętowo lub obsada źle dobrana do sprzętu i nie pomogą żadne rady i wyprowadzania z plag, dopóki nie zmodyfikujemy sytemu i obsady. . Z tym, że dla mnie, geniusz tej metody, Pellets, która znacząco się różni pod tym względem od innych, polega tylko i wyłącznie na jej łatwości i niskich kosztach eksploatacyjnych i niezmiernej wygody kasującej inne metody, dodając jeszcze bardzo logiczny sposób działania.. Po prostu założenia są rewolucyjne, śmiało mogę tak stwierdzić. I tyle, fajna, genialna metoda. I to rozumiem, tylko jako fajną metodę, ale ta metoda w żaden sposób nie zwalnia nas od stworzenia takiego kawałka rafy, tak skomponowanego, żeby dać szansę tej metodzie się wykazać i wykorzystać ją po swojemu. Myślę, że gdzieś tu zaczyna się akwarystyka, kiedy dążyć będziemy do równowagi, filtracja - obsada. Bo jak tylko pójdziemy na nasze ambicje, co byśmy chcieli mieć w baniaku, utrzymanie tego powierzymy granulkom i odpieniaczowi mocnemu, to możemy się ostro przejechać, i niestety kląć na produkt, że nie pociągnął naszego wymarzonego świata pełnego życia, albo zbyt skromnego życia. To raczej początkujący zawierzają sprzętowi czy systemowi, że pociągnie ich akwarium, skoro inni mają podobny sprzęt i system filtracji. Dlatego trzeba patrzeć realnie i projektować setup wyjściowy, taki starter i nie cudować, żeby za wszelką cenę prowadzić tą wymarzona obsadę, mimo niepokojących objawów, tylko jak najszybciej korygować obsadę. Tu mamy pole do popisu, bo jeśli zrobimy rozsądną obsadę, możemy ryzykować zwiększenie ilości granulek bardzo precyzyjnie, ale może to wiązać się z tym, że trzeba będzie większy odpieniacz kupić, czy filtr. W innych setupach jeśli nie chcemy się pozbywać części obsady, bo system nie wyrabia, można dostawiać DSB, glonowe, ale one zazwyczaj bardzo dobrze działają, to są potężne narzędzia, jak przesadzimy z filtracją, to już mamy problem, podejrzenia padają na wszystko. Można zredukować część glonowego, to jest w miarę precyzyjne, bez szkody większej dla zwierzaków. Ale likwidacja DSB, jeśli nie jest podzielona na komory w sumpie, to jest wstrząs, a w głównym to już trzeba podjąć pewne kroki, żeby zminimalizować nagły brak takiego filtra. Dołożenie do kulejącego zbiornika DSB, też jest dużym skokiem, źle dobrana obsada i brak umiejętności oceny skuteczności tego złoża, może doprowadzić w szybkim tempie do zerowych parametrów. Ludzie naprawdę długo się zastanawiają, czy to aby na pewno przez DSB mają za czystą wodę. A może to wina gospodarza, a może rybek dokupić, co ;-) Trzeba jednak śledzić od początku jak rozkręca się DSB i albo dołożyć zwierząt na miarę mocy filtracji, może sie okazać, że gęsto będzie i zwierzęta nie będą miały wystarczającej przestrzeni do życia. Mimo zwiększenia obsady DSB, może nadal za dobrze sobie radzić. Albo usunąć DSB jeśli trzeba, ale to jest właśnie takie poprawianie wszystkiego potem, system kuleje, osłabienie zbiornika. Dlatego kładę nacisk na wnikliwe zastanowienie się jaki sprzęt zastosować na jaki nas system stać i jednoczesne dobranie obsady, korzystając też z rad doświadczonych akwarystów. Ludzi, którzy mają podobne zbiorniki i nie męczyły ich plagi notorycznie, w tedy można zaryzykować kopiowanie takiego systemu. Ale zaraz po dojrzewaniu jak najszybciej dbać, o wszystkie parametry, kontrolować, szybciutko korygować. To już nie będą duże zmiany w obsadzie, zmiana odpieniacza na mocniejszy już nieźle trzącha zbiornikiem, dlatego ja odradzam potem większe zmiany. Trzeba było od razu taki kupić jak trzeba, a teraz wycisnąć z tego systemu ile się da. A jak nie będziemy zadowoleni to najlepiej założyć drugi jeszcze raz, albo zmodyfikować, albo założyć drugi większy i bardziej się przygotować. Dać szansę filtracji, żeby usuwała te produkty niechciane i tyle ile chcemy, żeby odpieniacz przewymiarowany, też nie wyrzucał ponad miarę. Zastanowić się czy naprawdę potrzebujemy jeszcze glonowy i DSB. Czy to jest logiczne przy wyjałowionej wodzie więcej karmić ? Moim zdaniem to jest błąd w sztuce, takie coś jak więcej karmić nie powinno mieć miejsca. Raczej dążyć do takiej ilości pokarmu, który będzie przyswajalny przez zwierzęta, tzn musimy zwiększyć obsadę. Nie wyobrażam sobie pływających nie zjedzonych pokarmów po baniaku, co one wniosą po co mam się zastanawiać. Lepiej dużą obsadę nakarmić porządnie to jest w tedy bardziej zgodne z naturą i bardziej tak naturalnie, czyli prawdziwe produkty przemiany materii, a nie trupy wszelkich drobnych robaczków nie zjedzonych. A jeśli jeszcze DSB, to większa obsada, którą właśnie będziemy mieli okazje więcej karmić. A jak kto ma baniaczek, parę metod filtracji docelowych i w tym parę młodych szczepek, ze dwie rybki w jakimś tam 200, 300 l i wszytko pokazuje zero i jest obawa, że Koralowce głodują. To według mnie, nie jest sposobem zapodawać mega miksów mrożonek, bez zwiększenia obsady. Jeśli ktoś był na tyle zdolny, żeby opracować taki wydajny system filtracji to dlaczego mocno nie skupił się nad zaplanowaniem obsady ? Nie tylko obsady. Plan zasiedlania w jakimś czasie, żeby nie pozwolić mocnemu systemowi filtracji długo pracować w warunkach dla niego nie odpowiednich tzn z za mała obsadą. Albo zasiedlać szybciej Koralowcami i na początek więcej ryb, żeby ta docelowa filtracja prawidłowo pracowała nie oczyszczała zbyt mocno, albo gorsze rozwiązanie, moim zdaniem dokładać mocniejszy sprzęt, w miarę rozwoju zbiornika. Raczej wolałbym wcześniej zaplanować taki system filtracji, który pozwoli mi w miarę szybko zasiedlać zbiornik zwierzakami , żeby nie dać szansy wyjałowić wcześniej wody, zanim urosną zwierzaki i będą prawidłowo obciążać zaplanowany na to system filtracji. Jak miałem małe Koralowce, to były jasne jak nie wiem, aż się zaniepokoiłem ,dokupiłem ryb bo filtracja działała za mocno. Filtrację dobrałem do sps-owych patyków i dużo ryb. Po starcie zbiornika i jeszcze troszkę za skromnej obsadzie za cienkiej do mocy filtracji, dopiero wyrobiłem sobie takie zdanie. Kiedy zakładamy akwarium i mamy kilka metod filtracji tzn bardzo mocną filtrację to możemy liczyć na kilka załamek w czasie powiedzmy 3 lat na bank, jeśli nie będziemy modyfikowali obsady. Moje prywatne spostrzeżenia, kiedy mamy małe szczepki przy mocnej filtracji będą jaśnieć w nieskończoność aż zdechną, jeśli w porę dołożymy, zwierzaków, ryb, sytuacje opanujemy, Będzie tylko jeden moment kiedy zbiornik będzie miał swoje pięć minut. Kiedy obsada będzie idealnie dobrana do filtracji, jeśli udałoby się taki stan utrzymać, to ten moment będzie trwać, wiele lat. Dalej jeśli obsada nie będzie kontrolowana, i wraz ze wzrostem zwierzaków przekroczy możliwości filtracji, znów nastąpi załamka. Także upraszczając, widzę pierwszą załamkę na początku w środku rozkwit i potem znów załamka. Może być więcej załamek jeśli w pierwszym rzędzie zaczniemy szukać przyczyn innych niż nierównowaga obsady do filtracji. Nigdy nie widziałem sensu w brudzeniu wody większym karmieniem Koralowców bo większość jedzenia tylko skokowo by chwiała parametrami. Wolałem dokupić ryb i je normalnie karmić ani obficie, ani za mało, a Koralowce dalej karmiłem sprawdzoną dawką jakichś drobniutkich mrożonek czy miksów i wszytko zaczęło być w równowadze, a ja sam ze sobą w zgodzie. Jak Koralowce porosły, to okazało się, że muszę zmniejszyć ilość ryb, niestety ulubionych ryb. Dlatego niezwłocznie postawiłem na wsparcie DSB. Ale gdybym w tedy podchodził dojrzale do sprawy to powinienem zostawić tą zmniejszona obsadę ryb i nie dokładać DSB, potężne narzędzie, przez które zacząłem się obawiać czy kiedyś nie stracę kontroli zanim poznam jego możliwości. Poza tym nie chciałem wtedy poznać, co to jest nadmierna filtracja i znów trafiło więcej ryb i komfort bezkarnego karmienia ryb, ile chcę, bez nadmiernego wzrostu NO3. Można powiedzieć, to było zrobić mniejsze DSB jeśli można, tylko, że lepiej od początku wyjść z etapem początkowym do małych korekt, po co potem jakieś wcięcia, Skała, też nie lubi skoków, zawsze jakieś mikroorganizmy mogą paść w kanalikach po zmianie filtracji na mocniejszą. Widzę większe skupienie na sposobach leczenia plag, a według mnie, powinno się iść w zdobywanie większych umiejętności dobierania sprzętu do obsady z długofalowym planem stopniowych korekt obsady, a nie dopiero, jak się już coś złego dzieje, zmniejszać lub zwiększać filtracje, czy obsadę. Nie umiem tego krótko wyjaśnić, więc wybaczcie tą pisaninę. Przy okazji, może ktoś skorzysta z mojego podejścia do filtracji, dlatego dochodząc do sedna sprawy, podam parę przykładów, może dla niektórych nieistotnych, ale według mnie, to bardzo ważna sprawa, indywidualna. Cały czas śledzę jeszcze informację na ten temat Pellets i już się bardziej oswoiłem z tematem ;-) To znaczy, sam dałem sobie odpowiedz, a raczej mój styl prowadzenia zbiornika . Którym chciałem się z wami podzielić, może to niektórym ułatwi podjęcie decyzji. Ponieważ u mnie, ten styl się sprawdza., Jest wiele metod filtracji i na każdej można osiągnąć sukces lub glebę, albo jako, tako, lecieć na farcie przez jakiś czas, myśląc twardo po pierwszym strachu, jakież to proste.. Ale wytłumaczyłem sobie to tak. Że oprócz wyboru danej filtracji, której nie możemy uważać jako złoty środek, która w swej rewolucyjności odwali za nas najgorszą robotę i będzie panaceum dla podłamanych akwarystów, którym nie idzie za bardzo z prowadzeniem zbiornika, bo u kogoś działa świetnie jakiś system, to będzie nareszcie rozwiązaniem ich problemów . Bo sam K.Tryc proponuje tą filtrację. Zaawansowani też mają chrapkę bo mistrzowie przecierają szlaki, ale to raczej nie do nich bo tacy ludzie to już mają wypracowane metody i nie o nich mi chodzi, bo oni potrafią podejmować szybkie sensowne decyzje. Jakież będzie zdziwienie, kiedy tenże ktoś początkujący lub średniozaawansowany, po jakimś czasie będzie opluwał ten produkt publicznie, bo poniósł porażkę zwalając winę na Pellets. I wielki żal że zrezygnował z poprzedniego systemu. A będzie tak na pewno. Wkurzeni mogą nawet posądzić dystrybutora, że chciał zarobić tylko, a to raczej ci co nie znają K TRYCA i nie mają pojęcia o morskim. Takie negatywne wypowiedzi będą pokazywać, ogólnie słabą wiedzę danego delikwenta i brak całościowego spojrzenia na system i braku odpowiednio szybkiego reagowania, korygując pewne elementy, źle spełniające swoje zadanie, bo każdy zbiornik inny. Troszkę musimy od tyłu pomyśleć na chwilkę, nie filtrację do obsady, bo zakładamy oczywiście wyrośniętą obsadę, a przez pierwszy rok będziemy mieli małe zwierzaczki, a filtracja, w tedy będzie za mocna i zanim porosną nam zwierzaki do takiej objętości, że filtracja w tedy będzie w sam raz, to wcześniej niestety zaliczymy jeszcze dziwne plagi dino, cyjano, obumieranie tkanki czy inne. Możemy się łatwo przeliczyć, zwierzaki mogą nas zaskoczyć mocno, że nie obciążały tak systemu jak by nam się wydawało.. Wtedy to raczej powinniśmy mieć tylko pretensję do siebie za założenie, przewymiarowanego sprzętu. Tylko obsadę do filtracji, to wiele upraszcza moim zdaniem. Nie namawiam do takiego sposobu, tylko jako przykład mojej prostej filozofii. Dlatego oprócz wyboru metody filtracji , żeby ona spełniała swoje zadanie musimy mieć odpowiednio dobraną obsadę tak, aby nie obciążała, lub nie dała się wyjałowić na maksa. I przede wszystkim prawidłowe założenie zbiornika. Jeśli chcemy kiedyś powiedzieć, że nie musieliśmy robić restartu po dwóch latach z jakiegoś przedziwnego powodu. Najczęściej infantylny, przypadek losowy, złośliwość rzeczy martwych żeby nie wyszło, że nie potrafiłem zapobiec załamce. I teraz, jeśli przedobrzyliśmy z rodzajem filtracji ,zawsze możemy obsadę powiększyć tak, aby pewne ważne parametry były wykrywalne. A nie tylko karmić, więcej bo ten nie zjedzony pokarm może się dynamicznie zachowywać w swoich przemianach, luźno pływający po baniaku. Wprowadzać stopniowo więcej zwierząt i z tego wyniknie większe karmienie, pokarm zostanie w pełni wykorzystany i nie będzie niekontrolowanych skoków No3, Po4. Cierpliwie zwiększamy obsadę, aż do zadowalających bezpiecznych parametrów. Każdy system wymaga takiej korygacji, regulacji, żeby wystartować go na lata. Na początku przy małych Koralowcach i docelowym sprzęcie, warto jest dać pracę sprzętowi większą ilością ryb. Przemyślenia te kieruję bardziej do tych, którzy stawiają na mocna filtrację z ambicjami na sps-y. Możemy do jego wykorzystania wydajności dochodzić precyzyjnie, chociażby ślimakami lub innymi stworami. Łukasz kiedyś mi opowiadał, że na jakiejś hodowli Koralowców przy wydajnym systemie, gdzie były małe szczepki, facet w obiegu hodowli, hodował bodajże wielką murenę taka była potrzeba, żeby czasem karmiąc ją, podkręcić wyniki w testach. Ja boję się jechać na krawędzi i nigdy chyba nie osiągnę super kolorów, bo po prostu za cienki jestem i nie mam czasu, ani chęci, aż tak walczyć, bo dochodzi jeszcze moje lenistwo. Chcę spać spokojnie mając ciutkę ciemniejsze Koralowce i nie obwiniać się, że przez lenistwo zaniedbałem. Nie chcę żeby trudny system wpływał jeszcze bardziej na moja osobowość i jeszcze mnie w kompleksy wpędzał, wystarczy, że pogodziłem się z tym, że jestem w stanie uzależnienia morskiego. Oczywiście gdybym miał, aż taką wiedzę jak Np. Andrzej, to może bym i spokojnie mógł zasypiać czy wyjechać na kilka dni wiedząc, że mam tak wyśrubowane parametry, a spsy są nierealnie piękne, ale nie mam takiej osobowości, żeby taką półkę sobie wyznaczyć i godzę się z tym.. Wiedząc, że mam falowe zainteresowanie baniakiem, raz siedzę całymi dniami i nocami przez tydzień przed baniakiem, a raz dwa tygodnie nawet na niego nie spojrzę, ewentualnie tylko kubek odpieniacza umyję, czy ryby nakarmię. Dlatego wybrałem styl prowadzenie baniaka, pod swój charakter, polecam każdemu. Czyli, system obsady i filtracji tak wyregulowałem, że parametry mogą się raczej u mnie zepsuć, ale powolutku lub zatrzymać na stałym poziomie, ale nie wyjałowić wody, dlatego nawet nie zgłębiam wiedzy osiągnięcia obłędnych kolorów, bo i tak bym tego nie dopilnował. Raz tak udało mi się wyciągnąć kolorki z czystej ciekawości ,ale szybko zrozumiałem, że to jest chodzenie po cienkiej linie, za mały zapas i nie czułem się komfortowo, cały czas latałem przy baniaku, postanowiłem nie ćwiczyć się w utrzymywaniu takiego stanu, tylko odnieść go jako punkt graniczny i „szybko†podniosłem parametry na takie, jakie uważam bezpieczne dla Koralowców i swojego zdrowia psychicznego. Ale wielki, naprawdę wielki, szacunek dla mistrzów umiejętności, swoją drogą myślę, że w ich sukcesie dużą rolę odegrała ich właśnie osobowość. Moim skromnym zdaniem, swoją metodę utrzymywania równowagi miedzy obsadą, a możliwościami filtracji przez cały okres istnienia akwarium, polecałbym, początkującym i ludziom, którzy nie chcą się martwić czy Koralowce w końcu nie zdechną, bo są tak jasne lub brązowe, a brakuje im wiedzy, czasu. Niech się skupia na tej równowadze obsady do możliwości systemu filtracji, nieważne jakiego już w tym momencie i podstawowych parametrach wody, a to są „tylko podstawy†I zaoszczędzą sobie potem wielu krępujących pytań, co się dzieje z moim zbiornikiem, osiągnąłem super kolory, ale mam cyjano i Koralowce lecą. Albo dlaczego się nie wybarwiają, a parametry mam idealne. Do tego etapu jasnych kolorów można dojść bardzo łatwo, tak tylko na chwilę, tylko do początku tego etapu. Tylko nikt nie zdaje sobie sprawy jaką wiedzę doświadczenie i nosa trzeba mieć żeby takie pastele utrzymać przez długi czas, mając bialutki piasek i żadnych ognisk różnych plag. Z tym już żaden początkujący, chociażby z rocznym doświadczeniem sobie nie poradzi. Bo kierował się w przeważającej mierze, dobraniem porządnego systemu filtracji tak jak kazali mistrzowie, czy dobrał przewymiarowany sprzęt do planowanej obsady z nadzieją, że skoro innym się udaje na mocnym sprzęcie to mi też, bo założyłem wszystko z zapasem ,nawet na wypasie, a wiedzę teoretyczną przecież mam. Ktoś tak może myśleć. I to jest właśnie początek problemów, filtracja ciągnie na maksa, wszystko jaśnieje, a potem nagłe pogorszenie kondycji, nagłe nigdy nie jest, ale to trzeba mieć oko i odpowiednio wcześniej reagować . Początkujący nie mają tego czuja i rozgrzeszają się jakimiś pasożytami, albo że wyjałowili wodę, no ale przecież ten proces postępował powoli, można było przewidzieć, że do tego dojdzie. Po co czekać na końcowy efekt, problem. Potem często szukają rozwiązania w stylu, to co mogę lać żeby temu akwarium pomoc. A przeważnie problem leży w samych podstawach, samym setupie i obsadzie, po prostu błędy. Jeszcze raz ktoś założył super filtrację z kilku mocnych elementów i jedzie ze skromna obsadą i niewiadomo na co czeka. Chyba tylko po to, żeby potem mieć problem, i wszyscy doradzają, zaciemnienia zbiornika, wymień wkłady w osmozie, DI nową załóż, zacznij więcej karmić ,albo mniej, itd., itd.. Wprowadzają mnóstwo zmian, próbują przeróżnych metod, żeby pozbyć się tych plag powiedzmy dino czy cyjano, jakieś inne naloty bakteryjne. Lepiej jednak przestudiować te podstawowe zalecenia i zrozumieć w pełni znaczenie słów, dobrać odpowiednia filtrację do planowanej obsady i korygować tą obsadę w miarę potrzeb, tak jest o wiele prościej. Żadnych martwych stref. Nie trzeba chyba dużo wyobraźni, żeby wiedzieć, że zbiornik na początku jest zupełnie innym, a po roku ma już inne wymagania, a po paru latach jeszcze inne, a filtracja ?? o dziwo ciągle ta sama, He, he ;-) tu już nie chodzi tylko o regulacje odpieniacza, bo może nie wystarczyć. Trzeba było się orientować wcześniej, nie czekać biernie, przecież filtracja sama nie będzie zmniejszała swoich możliwości. Dla mnie większym problemem jest właśnie przewymiarowanie filtracji niż założenie za słabej. Chyba ta bierność wynika z tego, że jak już się wykosztujemy na te elementy filtracji, to ciężko nam przychodzi rezygnacja z czegoś. np. wyrzucić 100 kg żywego, drogiego piachu po DSB. Albo pozbycie się części ryb. Ale nie, lepiej potem szukać rozwiązań kosmicznych, twardo się trzymając w dalszym ciągu tego samego błędnego setupu, który po prostu jest źle dobrany i nie zapewni równowagi choćby nie wiem co. Warto planować obsadę długoterminowo do każdego etapu, bo inaczej w którymś momencie musi być źle. I nic doraźnego nie uratuje baniaka bez większych zmian. Ja w początkowym momencie, kiedy się napaliłem na ten produkt pellets, za dużo sobie po nim wyobrażałem czyli równomierne zbijanie NO3 i fosforany, w odpowiednich proporcjach w tedy uznałem ten produkt za genialny. Potem miałem obiekcje czy w odpowiedniej równowadze będzie zbijał No3 do Po4 W moim zbiorniku nigdy nie miałem problemu ze zbiciem NO3. Dlatego obawiałem się niepotrzebnie, że być może i tak będę musiał rowę jeszcze dokładać, a to już cała koncepcja by padała, łatwości obsługi i niskich kosztów. Dlaczego miałem głupie obawy, bo jestem ślepy i rutyniarz sam przecież mam rozwiązanie. NO3 jeśli zbyt długo było nie wykrywalne testem Saliferta i za jasne Koralowce jak na moje nerwy, a tak było jak miałem DSB, to po prostu stopniowo zwiększałem obsadę ryb, zwiększając ilość rowy, aż miałem świadomość, że nie może być NO3 zero, mimo że test pokazywał zero, Ale wydatki na rowę mnie dobijały. A niektórzy piszą, że zwiększają karmienie i dalej maja zerowe parametry, nie wierzę w to musi być w końcu punkt w którym pojawi się NO3. To był najpiękniejszy moment mojego akwarium kiedy miałem mnóstwo ryb, zbiornik był dynamiczny, kiedy była równowaga obsady do siły filtracji, a Koralowce w przyzwoitych kolorach. Przy przemeblowaniu (dlaczego przemeblowanie to za długo by opowiadać może innym razem)skały zdecydowałem się usunąć DSB mimo, że chodziło dobrze (nie pytajcie się dlaczego wyrzuciłem DSB, mimo że chodziło dobrze, bo nie wiem, raczej bałem się że poruszę DSB przy przemeblowaniu i się syf z dolnych partii uwolni. Zaraz może zrozumiecie mój tok myślenia i zasadę na jakiej ja prowadzę zbiornik. I dlaczego taki długi wstęp o filtracji i obsadzie. I dlaczego pomoże mi to w podjęciu decyzji przejścia na pellets Po wywaleniu DSB, filtracja znacząco mi spadła , już wcześnie przed wyrzuceniem piachu odłowiłem część ryb, tak na czuja aby umożliwić słabszej filtracji czyli samej żywej skale i odpieniaczu pociągnąć, czyli pozwoliłem tej filtracji zadziałać w jej zakresie, jej potencjale tak aby nie było wysokiego NO3. Fosforany musiałem zbijać Rową już mniejszą ilością nie bijącą tak po ,kieszeni.. Po jakimś czasie, zauważyłem niewielkie zalążki cyjano, znów troszkę oddałem ryb z ciężkim sercem, ale musiałem to zrobić, żeby jeszcze skorygować obsadę do poziomu kiedy filtracja bez DSB zapewniała mi czyściutką skałę. Zawsze wolę dopasowywać z dołu tzn obsadę dopasować tak, żeby możliwość powstawania niechcianych glonów, czy nalotów bakteryjnych była spowodowany brudną wodą, niż za czystą, bo z tego o wiele trudniej jest wyjść, technicznie i na głowę się rzuca co jest do cholery, taki super wydajny sprzęt kupiłem DSB, glonowy, tyle się namęczyłem, żeby mieć zawodowe parametry, a teraz baniak tak mi odpłaca Dino, Cyjano ? No można się wkurzyć, czy to jest sens teraz szukać na siłę przyczyny na jakimś mocno zaawansowanym poziomie ? Może zaawansowane kwestie zostawmy sobie na odleglejszą przyszłość. Jak wiadomo, że taki setup i obsada co chwile będzie powtarzać to samo, może się pogodzić z tym ze będziemy mieli gluty na skale ? Albo zacząć szukać innej soli ,bo to może od tego ? Po czym pojawiła się wątpliwość czy Pellets zbije mi NO3 za bardzo w moim zbiorniku w stosunku do po4. I tu przychodzi moja filozofia korygowania osady, która jest dla wszystkich oczywista, że aż wstyd przypominać, ale jakże ostatnimi czasy ludzie starają się utrzymywać na siłę skopany setup, i szukają leczenia zamiast zlikwidować przyczynę. Ostatecznie można zmieniać sprzęt, ale raczej tego nie lubimy bo kupujemy to raz, przy zmianach ładujemy się w koszty. Przy za słabej filtracji warto kupić lepszy odpieniacz czy glonowy czy DSB dostawić. Bo szkoda mieć malutko zwierząt pod tą słaba filtrację Przede wszystkim trzeba się wyzbyć szukania w pierwszym rzędzie rozwiązań w jakichś zaawansowanych produktach szukając ratunku na plagi, czy rozkminiania co ostatnio dolewałem co ostatnio zmieniałem po co do diabła założyłem Odpieniacz przewymiarowany, dsb, glonowy i daje zeostart i jest kibel, a miało być tak pięknie, a jest plaga cyjano, a koralowce pastelowe i zaczynają lecieć. Lub mamy za mało wydajny sprzęt i prosimy o pomoc jak zwalczyć plagi. Oczywiście te wszystkie obserwacje zabawa w detektywa czegoś nas uczy, ale najczęściej większość głupieje do końca i nic już nie wie. Moim zdaniem trzeba świadomie zapobiegać, czyli bardzo rozsądnie dobierać obsadę. Najlepiej jak by pomógł ktoś doświadczony przy zakładaniu zbiornika i zaproponował punkt wyjściowy obciążenia zbiornika do filtracji. I potem jak najszybciej korygować co nie jest proste bo zawsze ryzyko błędu istnieje. Ale ważne żeby od początku planować i zostawiać zapas na przyszłe zwierzęta, ale niech ten zapas mocy filtracji nie będzie pracował na sucho za długo. Dlatego trzeba się nastawić na możliwość pogodzenia się z tym że pewne zwierzaki będziemy musieli oddać lub dołożyć. Ewentualnie mieć świadomość, że często kupuje sie odpieniacz niestety tylko do litrażu akwarium, i w tedy jeśli kupujemy idąc za poradami doświadczonych, przewymiarowany odpieniacz do gęstej obsady w przyszłości, na starcie, kompletnie nic to nam nie gwarantuje, oprócz szybszego dojrzewania, dalej może narobić tylko kłopotów, jeśli nie weźmiemy pod uwagę że na początku będziemy mieli źle dobraną obsadę do filtracji. Czyż nie zaczynamy od małych szczepek i paru rybek na początku, i czasami ten stan się troszkę przeciąga ? A w sumpie siedzi potwór Bubble King, jakże moglibyśmy go podejrzewać, że to przez niego coś się dzieje. Przez niego nie, ale przez złą obsadę dla niego tak. Jak kupujemy docelowy sprzęt, a tak jest najlepiej to starajmy się dociążać system zwierzętami, które karmimy, a nie lać syf do wody czy inne wynalazki, żeby ją zabrudzić. Najczęściej jest tak, że mało kto przywiązuje do tego wagę. I ma postawiony setup z już powiedzmy stałą obsadą. I tu najczęściej jest błąd, w myśleniu. Powiedzmy, jest za mała obsada, jeśli mamy w miarę normalny sprzęt, to w pierwszym rzędzie radziłbym jeśli wystąpi plaga, nie zakładać wątków w stylu co się dzieje, więcej karmić czy mniej, bo małe szczepki czy dana ilość ryb nie przyswoi takiej ilości jedzenia, o której myślimy ,że nam zwiększy NO3, bo niezjedzone żarcie narobi nam niepotrzebnego bigosu. Czy może zmniejszenie karmienia, ale zwierzaki będą głodować w tedy. Zaczyna się wtedy na forum zabawa w detektywa. Podaj parametry, czy świecisz, co ostatnio zmieniałeś w akwarium może przez ceramikę itd. itd. Nie twierdzę, że przyczyny mogą być czasami różne ale… Ludzie doradzają różne patenty na podstawie swoich zbiorników, ale każdy zbiornik inny. Zrób tak, albo tak, ktoś pisze, że już tak zrobił i nic i dalej nic nie pomaga. Pomysły na maksa kreatywne, jednak nie przynoszą efektów, no z wyjątkami. I ładujemy się w masę ruchów. Powiem szczerze, że jak czytam te zawiłe wątki, że ktoś ma problem w akwarium i operujemy masą danych nie zawsze pełnych, to wiem, że nie jestem jakimś guru, ale nie chce mi się pomagać, ale nie z lenistwa tylko z wielkiego ryzyka błędu. Poza tym, czy ten ktoś, w ogóle wziął na poważnie słowa odpowiedni sprzęt do obsady. I od tego zacząć porady. Ale jeśli my tu rozmawiamy o zerowych parametrach, to chyba już półka dla zaawansowanych czy wypada pytać o setup ? Jak jeździ ferrari, to chyba nie grzecznie jest pytać, czy go na nie stać i czy potrafi je prowadzić, po prostu nie wypada. Ja wolałbym pojechać do kogoś i się nie wymądrzać, tak jak na forum doradzają jakieś cudowne rozwiązania. Tylko posiedzieć parę godzin przed baniakiem, metodycznie sprawdzić wszystko i w tedy jestem w stanie troszkę tej swojej wiedzy choć miernej przekazać. Tylko, jak doradzam na forum to zawsze potem mam wyrzut sumienia, bo nawet tego akwarium nie widziałem, jest ryzyko błędu, a tylko zabłysnąłem, że coś wiem, bez sensu. Moim zdaniem w pierwszej kolejności w zależności od problemu, zacząć od oceny obsady do filtracji zanim zaczniemy jakieś cuda robić i lać różne rzeczy mające nam pomoc. Trzeba czasami świadomie usunąć część zwierzaków lub dodać, tak żeby zwiększenie karmienia miało sens lub zmniejszenie, żeby zwierzaki na tym nie cierpiały. Albo głodzenie albo przejadanie i pokarm zalęgający w nadmiarze w skałach to nie jest dobre. To wchodzenie w równowagę między siła filtracji, a obsadą, może być czasem nawet bardzo przyjemne, może się okazać, że po prostu musimy dokupić kilka ryb. Lub niestety pozbyć się kilku ryb, ale śmiało możemy w zamian dokupić kilka Koralowców. Nie myślę tu o niefoto, to inna bajka, ale też swoje przełożenie mają. A zazwyczaj jest tak, że ktoś ma to swoje akwarium i szuka różnych rozwiązań nie związanych ze źle dobrana osadą. Ma tak, jak ma i koniec, doradźcie co robić i czasami nie dopasowując obsady nie korygując mimo jakichś tam rad zaliczają glebę. Ale usilnie próbują ciągnąć ten system, a jak, no przecież tylko coś robię źle. W tedy w ogóle się nie odzywam, bo bardzo nie lubię leczyć systemów, które już same w sobie nie mogą dobrze działać. Co ja będę doradzał, jak ktoś nawet w dziale dla początkujących nie zrozumiał pełnego znaczenia słów odpowiedni dobór sprzętu do przyszłej obsady, a już ma zerowe parametry. Ileś osób powie swoje zdanie, doradzają, prawie każda inna rada i co ten człowiek ma wszystkiego po kolei próbować, jeszcze bardziej rozwali wszystko. Potem jeśli coś pomoże, to któraś z osób doradzających się dowartościuje, ze tak naprawdę strzeliła. Ale zawsze najbezpieczniej jest moim zdaniem trzeźwo spojrzeć na zbiornik i realnie korygować obsadę, a nie kurczowo się trzymać obsady, a winy nie szukać w pierwszej kolejności w innych rzeczach i koniecznie szukać cudownego rozwiązania, żeby właśnie to akwarium takie jakie jest działało w końcu dobrze. Jakież to zagadki niesamowite się w tedy pojawiają kiedy parametry podobno idealne, przecież do cholery powinno być dobrze. Jakieś wymysły się w tedy pojawiają, że to może przez jakieś inne substancje chemiczne i w ogóle podejrzewanie wszystkiego. Ale omijamy jakże ważną wiedzę, że ten zbiornik z taką obsadą nie ma prawa chodzić stabilnie już od początku, czy powiedzmy ze źle ułożoną skałą, czy źle dobrana obsadą rybną. Nie wyprowadzajmy od razu na prostą poprzez korygowanie do usranej śmierci parametrów zbiornika ,który nie ma prawa chodzić. Jest to bardzo nie doceniane. Bo ktoś tak ma i jest dobrze, to ja tez taka obsadę i ilość skały dam i podobny sprzęt. Potem zaczynają się problemy i szukanie dziwnych rozwiązań. Ktoś, kiedyś napisał, że dobrze jest kopiować czyjś działający system. Kopiować jest bardzo dobrze czyjś system, ale tylko traktować to jako obsadę wyjściową, którą jak najszybciej trzeba skorygować do swojej filtracji dokładnie. A nie skopiować i trzymać się jej kurczowo i na siłę starać się wyprowadzić ten zbiornik, to może doprowadzić do wielkiej frustracji i niskiej samooceny w tym hobby. No co, mamy takie same zbiorniki podobna obsada i sprzęt, a u niego jest dobrze, a ja sobie nie radzę tzn cienki jestem. Chociaż zbiorniki podobne, nie ma co liczyć na to, że jeśli będę powtarzał wszystko co robi kolega przy swoim baniaku zagwarantuje sukces i mi. Nie, myślę tylko, że powinno się dopieszczać po skopiowaniu pod siebie taki zbiornik, a nie czekać spokojnie bo u kogoś taki system się sprawdza. Tu kopiowanie się kończy, dalej trzeba dopracować pod siebie, pod ilość czasu, swój tryb życia, czy charakter, docelową obsadę do filtracji z zapasem w obie strony. Drugim rozwiązaniem jest zmiana sprzętu, korygowanie elementów wyposażenia do istniejącej obsady, tylko tutaj niepotrzebnie cierpiały wcześniej zwierzaki zanim powiedzmy w końcu kupiliśmy lepszy odpieniacz. To jeśli uparcie nie chcemy zmniejszyć obsady naszych pupili czy nie chcemy nawet zmienić ustawienia skały na bardziej przewiewny czy coś w tym stylu możemy się ratować lepszym doborem sprzętu, a nie szukanie dziwnych zagadkowych przyczyn tego stanu. Bo ostatnio to czytałem kilka wątków takich, że szok ludzie próbują na siłę ciągnąć zbiorniki, które już w setupie i obsadzie maja błąd, a to są totalne podstawy, nie chce mi się o tym gadać.. Także to tylko moje zdanie, piszę o tym, bo przeżyłem na własnej skórze takie sytuacje. A zawsze marzyłem, żeby zbiornik stał wiele lat i nie resetować po dwóch latach bo wyjałowiłem wodę czy inne cuda się działy, Akropory komuś leciały od spodu wyglądając pięknie i nikt sensownie nie potrafi doradzić tylko albo brudź wodę albo czyść, i dalej już czary z mikroelementami i cudownymi środkami. Po co tak silna filtracja, żeby potem lać tony pokarmu do wody, bleee. Dlatego moim zdanie najdłużej powinnyśmy myśleć nad doborem obsady do sprzętu Prawidłowo ustawiony setup z dobrą obsadą, która daje lekkie możliwości balansu w jedną i druga stronę, na pewno zapewni nam długi i stabilny żywot. Bez masy wynalazków, dolewań wynalazków. Naturalny lekki system sprawdził się u mnie, Koralowce porosły i nigdy nie zaliczyłem jakiejś załamki czy plagi w stylu Dino, czy jakichś glonów, oprócz okresu dojrzewania skały z frachtu. Opierając się na sterowaniu samymi podstawami akwarystyki. Jak widziałem jakieś zalążki nalotów niepokojących to nie ograniczałem karmienia, nie głodziłem ryb tylko odławiałem jedną, i czekałem co będzie dalej zmniejszając ilość Rowy, jeśli było trzeba to następną rybę odławiałem. Ale nigdy nie byłem za tym, żeby ratować niemożliwe zbiorniki, jeśli ktoś nic nie mówi o obsadzie, a nawet jeśli, to zauważyłem, że rzadko szczególnie w większych zbiornikach ludzie są bardzo tolerancyjni do zbyt dużej lub zbyt małej obsady. Delikwent najpierw podaje parametry i z nich wysnuć rozwiązanie, owszem można po parametrach cos doradzić, ale po co, jak można ten zbiornik skorygować w podstawach, tak żeby sam chodził dobrze przy min naszym udziale. Bardzo teraz małą wagę przykłada się do obciążenia filtracji ,tak żeby ona dobrze pracowała. Mało kto bierze pod wagę z początkujących, że zbiornik się zmienia z upływem miesięcy. I trzeba mieć chociaż jaki plan, jak to zrobić, żeby filtracja pracowała stabilnie od początku. Czyli obsada, ma ewoluować od początku istnienia do końca zbiornika. Trzeba będzie korygować, żeby nie dać filtracji rozhulać się, albo w jedną albo w druga stronę. To nie jest stały system, nie da rady założyć sprzęt docelowej mocy i postawić na początek malutkie szczepki, po jakim czasie mogą być problemy zanim jeszcze urosną, sprzęt okazuje się za mocy. Jeszcze jak ktoś jest na farcie, czy za dużo karmi, może nawet nie zdawać sobie sprawy z dynamiczności sytemu, przez kilka lat. Ale to takie nieświadome, prowadzenie baniaka. Tak właśnie myślę, jak wyżej to moje osobiste doświadczenia, i obserwacje. Tak naprawdę to nigdy nie wyszedłem o krok dalej w mojej wiedzy ,niż skupić się na zaleceniach dla początkujących, a przede wszystkim równowaga miedzy obsadą, a filtracją, to dla mnie druga świętość, po cyklu dojrzewania, nie chce nikogo przekonywać, bo wiele razy doświadczyłem, że moje akwarium pokazało mi gdzie te swoje teorie mogę wsadzić, szczególnie kiedy szukałem cudownych wynalazków, ale co wypracowałem to moje i to mającego korzenie w samych podstawach. A przez cały początek, kiedy zaczynałem z rafką 60 l doszukiwałem się ciągle jakichś naukowych artykułów ile dokładnie, stront ma być w wodzie i takie róże zaawansowane opracowania starałem się czytać i niepotrzebnie właśnie skupiłem się na tych wszystkich wynalazkach. Dopiero po jakim czasie, chyba trzy lata temu nie pamiętam na maksa skupiłem się na kontrolowanym dostosowywaniu obsady wraz ze wzrostem Koralowców i Ryb do siły filtracji. Teraz skończyło się na tym, ze oprócz Koralowców mam tylko kila rybek. Ktoś powie, taki duży zbiornik ludzie mają więcej ryb w takich litrażach. A ja powiem, że mam tyle zwierzaków ile uciągnie moja filtracja przy normalnym karmieniu ani głodząc, czy przesądzając z karmą. Nie obchodzi mnie kompletnie, że ktoś w podobnym akwarium sprzętowo ma więcej ryb. Wierzę, że bardzo ważne jest zaakceptowanie tego, że akwarium sie zmienia wraz z upływem czasu i jeśli tylko biernie będziemy doglądać jak to wszytko rośnie, uspokojeni, że setup mamy podobny czy wręcz identyczny jak u kumpla, u którego wszystko śmiga to więcej niż dwa lata to nie potrwa. Bez jakiejś upiardliwej plagi. Trzeba dostosowywać obciążenie zbiornika w równowadze do możliwości filtracji w trakcie jego zmian. To jest takie banalne, że mnóstwo ludzi chyba o tym zapomniało. Ile razy wręcz sama natura pokazuje nam we własnych akwariach ,że jest źle. I nie chodzi tu o robienie testów. Szczególnie w akwariach do których mało się dotykamy i wszystko jak to się mówi chodzi samo. Kiedy nie raz na pewno doświadczyliście, że pewne zwierzaki cyklicznie zmieniają swój wzrost, przez kilka miesięcy w rozkwicie, rozrastają się na maksa do granic możliwości filtracji i potem znów redukują swoją liczebność. One za nas zmieniają obciążenie filtracji. Same dążą do równowagi. Jeśli filtracja jest za mocna, sami widzicie, że obsada się zredukuje (czytaj, zdechną Koralowce)zostanie tylko tyle zwierząt, ile może przeżyć w tak jałowej wodzie. Ale to trochę nie ciekawe rozwiązanie, kiedy padnie nam połowa Akropor, a kilka zostanie chyba nie na tym nam zależy To działa w obie strony. Jakie to proste, nie no żartuję ;-) Tak naprawdę chciałem przypomnieć o tej równowadze i przy okazji miałem sam sobie przedstawić, żeby zniknęły moje obawy dotyczące Pellets Sam sobie dałem radę he, he. Wszystko prostsze, mając tą równowagę no nie ;-) Taka normalna akwarystyka ;-) Przepraszam, że taki długi, nudny, opis przemyśleń po kilka razy powtarzane, te same kwestie ,ale to jest dla mnie bardzo ważne, I dla przyszłych morszczaków pewnie też, może kopiowanie zbiorników czy metod filtracji nie będzie takie bezmyślne. I na kopiowaniu się nie skończy . Zapraszam, do wytknięcia mi błędów w myśleniu, tylko jeśli można, to nie w świetle prowadzenia zbiornika za pomocą danej metody filtracji, tylko w świetle filozofii prowadzenia zbiornika za pomocą danej filtracji, dostosowując obsadę w całym życiu akwarium od pierwszego dnia akwarium, aż do jego końca. To taki osobisty kult Ja osobiście na nic nie zwracam tak uwagi, jak na tą równowagę W takiej sytuacji nie robi na mnie większego wrażenia, że nie widziałem jakichś tam pięknych sps-owych zbiorników prowadzonych metodą Pellets. Tak czy siak, będziemy musieli osiągnąć tą równowagę, dla mnie fajnym porównaniem będzie to, czy będę musiał zwiększyć obsadę czy zmniejszyć. To będzie dla mnie, miara wydajności czy skuteczności tej filtracji. Czyli mocny odpieniacz, jakaś początkowa ilość Pellets w filtrze i jakaś obsada zwierząt jest. Teraz pozostaje dopasowanie ilości Pellets, obserwacja, mierzenie parametrów, zorientowanie się jak skutecznie działa i zawsze pozostaje dopasowanie obsady do tej skuteczności filtracji, lub zmiana ilości pellets, tak ;-) ? W tedy okaże się jak jest skuteczna, czy będzie można bardziej obciążyć system, czy trzeba będzie redukować obsadę, czy ilość Pellets. W zasadzie jeśli rekomenduje to Ktryc nawet jak jeszcze nie stosował to mógłbym w to w ciemno wejść, bo musiał to mocno przemyśleć, ma wiele do stracenia w tym pięknym zbiorniku, chyba by nie ryzykował, tak bardzo. To ja nie wiem, dlaczego taki zczajony jestem, mój zbiornik nie dorasta mu do piet i boję się zaryzykować zmianę filtracji. W każdym bądź razie, każda metoda musi mieć dopasowana obsadę do mocy jej filtracji, tak to widzę, od pierwszych dni. A to czy ktoś będzie modyfikował obsadę wraz ze wzrostem zwierzaków czy nie to już jego sprawa. Tylko trzeba znaleźć, ten złoty środek, żeby nie przeginać w żadna stronę. Mam nadzieje, że wybaczycie mi ten melodramat. Tak że, nie ma co oczekiwać cudów tylko samemu zadbać tak jak wyżej napisałem. W świetle mojej prostej filozofii ciągłego dopasowywania obsady do sytemu filtracji, z większą lekkością podejdziemy do wyboru systemu filtracji, praktycznie na każdym możemy śmigać, każdy działa, tylko od nas zależy czy popełnimy błąd w obsadzie, a nie błąd w systemie, który w przypadku pellets, tez można regulować. Jeśli przeczytał to ktoś cierpliwy i tolerancyjny na takie schizofreniczne teksty, ma jakieś wnioski to proszę o wyrażenie opinii w świetle tego co napisałem. Dzięki, pa, pa, na jakiś czas.
-
Cały ten klimacik, ta aranżacjia w tej pięknej oranzerii, kontrast zimy z tym płaskim ,szerokim, otwartym akwarium rafowym, powala. Zauważyliście, że każdy element tej układanki jest dokładnie siebie wart ? O kondycji akwarium nie bedę pisał bo wszyscy wiemy, że trzeba nad tym pracować. Ułożenie skały bardzo mi się podoba, i wymarzone warunki dla tych małży. Moim zdaniem, całościowo rewelacja, gratuluję mozliwości i umiejętnego ich wykorzystania :-)
-
Też pozytywne wrażenia odnoszę, patrząc na tą rafę za szkłem. Żeby tak u mnie te halimedy chciały rosnąć, zawsze mi się podobały ;-)
-
Bardzo ładne ułożenie skał, przestrzeń ładna. Po tym przemeblowaniu poczekaj jeszcze i obserwuj, co z tym cyjano się będzie działo, będzie się nasilać czy nie.
-
Szacuneczek za profesjonalną aklimatyzację zwierzaków, przed wpuszczeniem do akwa. Fajna babeczka;-)
-
Ale jaja zerknijcie na ten watek i na tej stronie na to śmigło, he, he ;-) A jakby takie mniejsze dało się zrobić. http://reefcentral.com/forums/showthread.php?t=1783997&page=9 A, te sztuczne skały ?
-
Sory za off, ale niesamowity zwierzak, pierwszy raz widzę coś takiego, bardzo ciekawy. Wiesz co, tak luźno się zastanawiam, może ciapnąć, taką jedną odnogę. Tylko szkoda by było, żeby jakaś infekcja się wdała. I ciekawe jak by to umieścić w jakimś podłożu czy by wytworzyło własny kokon. Ale podkreślam nigdy nie miałem do czynienia z tym cudem, tak sobie tylko myślę. Niesamowity ten kokon, jak obcy ;-)
-
Ja już trochę ochłonąłem i na razie wstrzymuję się z tymi peletkami, jeszcze nie przemówiło to do mnie ;-)
-
@artisu to już nawet nie chodzi o te kwestie sprzętowe, aczkolwiek bardzo ważne. Ludzie bezinteresownie dobrze Ci radzą. Sumpa to i na strychu możesz sobie zrobić, zawsze jakieś rozwiązanie można znaleźć. Tylko dla nas dojrzewanie zbiornika, to jest rzecz święta, dopiero potem można jakieś proste zwierzaki wpuścić, jakąś ekipę czyszczącą np. Ale dojrzewanie to dopiero początek, zbiornik musi się ustabilizować, a to różnie się dzieje, niektórym może zająć to nawet i pół roku. Są doświadczeni akwaryści, którzy potrafią ten okres znacząco skrócić, ale są już wcześniej obeznani z życiem morskim i z czym to się je. Proponuję Ci zapomnij o słodkowodnym akwarium i zacznij całkowicie inaczej myśleć jeśli możesz. Weź pod uwagę, że zwierzęta morskie są bardzo delikatne, potrafią walczyć miedzy sobą chemią i cała masa rożnych wymagań jakie nam stawiają. Chyba nie chcesz lecieć na farcie, tylko mieć wpływ na zmiany w akwarium. Czasami całe lata nam zajmuje uporanie się z jakąś wydawać by się mogło prostą kwestią. Nawet jak początkujący założy akwarium książkowo to i tak czyha nas cała masa problemów z którymi też się spotkasz. Dlatego ludzie Ci dobrze radzą bo przeżyli to na własnej skórze. Nie musisz się irytować, po prostu chcemy zaoszczędzić problemów zwierzętom i Tobie. Nie dość, że to są trudne zwierzaki nawet dla zaawansowanych, to ty już na początku zaczynasz źle. Skończy się tym, że nikt ci nie będzie odpisywać, a szkoda bo fajni ludzie tutaj siedzą z wiedzą. W super wyposażonych akwariach lecą zwierzaki, a Ty za wcześnie zasiedlasz zwierzakami. Nawet jeszcze nie znasz wszystkich podstawowych parametrów swojej wody. Zanim zaczniesz niech akwarium dojrzeje z żywą skałą, ma być porządna cyrkulacja, żadnych martwych stref, dobry odpieniacz i porządne światło, to wszystko ma być dobrane do przyszłej obsady. To, że teraz Ci coś tam odpieniacz wywala, to na tym etapie nikogo tutaj nie obchodzi. Szkoda by było żebyś się zraził na samym początku, i ominęła cię nieziemska przygoda z rafą koralową w domu. Uwierz, że parametrów wody w normie jeszcze na bank nie masz, a jeszcze dopiero chcesz dołożyć żywą skałę, dopiero się zacznie cały cyrk. Poczekaj chociaż na pierwsze glony wapienne na szybach. Obserwuj co się dzieje ze skałą, a będzie się działo, jaszcze raz poczytaj totalne podstawy dla początkujących, wrzuć na luz i załącz cierpliwość, a może będzie dobrze. A porad na pewno będziesz potrzebował. Po to jest forum, powodzenia ;-)
-
Hm, dobre... Najtrafniej to określił snocho, z tym że dla mnie, cały to twoje zalewanie to brednie. Nie zadałeś sobie trudu żeby cokolwiek zrobić żeby normalnie wystartować ? Rozumiem swoje patenty itd, ale sory, to jest czysta głupota. Ten watek jest idealny, żeby go przedstawić jako przykład, jak nie zakładać akwarium.
-
Już to czytałeś ;-) http://aqua-reef.pl/ryby-f45/k-piele-korali-t1922.html Ślimaki mogą być bardzo malutkie.
-
o w mordę, jakie bąble. Jeśli miałbym coś takiego w swoim zbiorniku to moim zadaniem, odstawiłbym wszystkie mikroelementy amino i cv też. tylko zostawiłbym karmienie ryb, masz ryby ? No i przede wszystkim Ca KH Mg muszą być na stałym poziomie, z tym Mg zjechać. o ph zadbać Tak szczerze, to nie wygląda mi na za czystą wodę. Ale mogę się mylić, to DSB w sumpie Ci działa, nie jest przykryte z wierzchu jakimś detrytusem ? ale jeśli za czysta to w drugą stronę jechać z karmieniem. Ta Akropora, to już poleci zrób jakieś szczepki może zdarzysz wyprowadzić wodę. jakoś ostatnio coś ten baniaczki z tym DSB w sumpie kuleją. a może pójść w stronę cucdownego błota znów MM. A DSB w głównym. Kiedyś K.Tryc tak miał, baniak prezentował się świetnie. A Ty czasem nie dolałeś zbyt dużo ostatnio jakiegoś specyfiku ?
-
Najczęściej, zdarza się że Berghia wcina Montipory. Na zdjęciu nie widzę ślimaków, z innymi pasożytami na Montiporach talerzowych się nie spotkałem to bardzo odporny koralowiec. Więc może woda. Jeśli to ślimaki to kąpiele w Tech-D Kenta, lub roztworze nadmanganianu mogą być pomocne. K Tech-D też na inne drobnoustroje działa. Ja bym też odłamał te chore miejsca, a jeśli bym widział, że już niezła masakra się robi to szczepki ze zdrowych części i do kwarantanny. Przyjrzyj się dokładnie czy nie widać tych ślimaczków Berghia w necie poszukaj jak wyglądają takie białe włochate gówniarze. W nocy bardziej są ruchliwe. Miałem to okropna sprawa. Kąpiele mogą nie pomóc bo jajeczka mogły złożyć gdzieś obok na skale. Czasami trzeba sobie odpuścić Montipory na parę miesięcy. Jak chcesz jeśli zauważysz te ślimaki to albo kąpiele albo do kwarantanny z tą Montiporą i tam walczyć. Jeśli to nie ślimaki, to jak zwykle pewnie woda, nie jest czasem zacieniona w tym miejscu ?
-
Nieźle, gościu który to opracował napisał na Reefcentral, że testowali to przez trzy lata zanim całkowicie granulki zostały zjedzone przez bakterie. Oni tam gadają o tym od sierpnia ubiegłego roku. Ciekawy jestem, czy jeśli te granulki są takim dobrym źródłem węgla, pokarmem dla bakterii to czy istnieje możliwość przedawkowania tych węgli, tak jak np. z Zeostartem. Czy jakaś większa ilość tych węgli nie wydostanie się z tych granulek do obiegu ? Chociaż napisane jest, że nie można przedawkować. Jestem pod wrażeniem pomysłu, dawno tak się nie nakręciłem, nareszcie jakiś nowy temat i to bardzo ciekawy. Powiem szczerze, że już dzisiaj patrzyłem się na moją Rowę w filtrze dziwnym wzrokiem, ale zobaczymy. Ciekawe też, w jakim stosunku fosforany do No3 będą „pochłaniane†No nic, trzeba czytać.
-
He, he, luz, jeśli to pytanie do mnie, to możesz o tym np napisać 100 razy Niestety nie czytałem Twoich wszystkich postów. Dziękuję za odpowiedź, to mi wystarczy ;-)
-
Przepraszam że się wcinam, ale może proszę Pani ;-) jednak uzbroić się w cierpliwość, jeszcze poczekać i nic nie wrzucać, aż NO2 będzie 0,00 i w tedy dopiero wpuścić rybkę i karmić ją.
-
Ciekawa sprawa, ależ to było by wygodne ;-)
-
KIDULT, to Ty miałeś 240w w ledach, a myślisz że pod 120w też by tak to śmigało ? To zastanawiam się dlaczego zrezygnowałeś ?
-
KIDULT spoko ja Ci wierzę bo zresztą już wcześniej pisałeś o tym i to że rosną Koralowce pod ledami to fajnie. Zresztą akwaryści nie tylko w Polsce pokazywali wzrost jakiś. Ja też nigdy nie napisałem, ze nie rosną bo nie mam podstaw by tak pisać. Sam widzisz jak wyżej, jakie ja mam chore dylematy. Wiesz, po prostu zawsze przed zakupem jakiegoś nowego sprzętu muszę zebrać jak najwięcej wiarygodnych informacji. Bo się trochę przyzwyczaiłem do moich zwierzaków. Dzięki takim opiniom akwarystów, właśnie coś mi się w końcu wyklaruje. Mam nadzieję, że ten test Yoshiego będzie jakoś sensownie przygotowany i nie sponsorowany, bo tak to wiesz. Już i tak coraz lepiej jest. Mam nadzieję, że coraz więcej będzie chociaż zdjęć jak rosną, bo samych opisów parametrów, to powiem szczerze już mam dość. Nawet kiedyś w nowym projekcie też po cichu przewidywałem większą ilość tych lamp. Tylko wiesz pieniądze wydać jest łatwo nie chcę żałować i te Koralowce. Ale lanie sto procent więcej Ballinga. to mi się w pale nie mieści, aż mi się nie chce wierzyć. To co z litra płynów miałbym przeskoczyć nagle na dwa litry każdego ? Jaki to szok dla systemu, w jakim okresie tak zwiększyłeś dawki. Czy to się przekłada na dwa razy szybszy wzrost ? I tak szybko rosną u mnie pod 400w żarnikami to pod ledami jeszcze szybciej he, he. To już dawno nad szczepkowymi powinny ledy wisieć, dlaczego tak nie jest ?
-
Aaa, tak podejrzewałem, czyli trzeba znacznie zmniejszyć moc lampy led, żeby uzyskać 20000K. A wiecie, że słaba moc przy 20000K to kiszka jest wszystko stoi przynajmniej sps-y. Czyli ten tekst, że to jest ekwiwalent 400w jest w żadnym wypadku akwaryście morskiemu nie potrzebny. Tekst ten jest tylko dźwignią marketingową czy lewarem, podnoszącym produkt na wyższy poziom. Po prostu ma tylko robić wrażenie wow 120 wat zastępuje 400w, może i prawda tyle, że w zupełnie innej barwie, a to dla akwarystów jest bardzo ważne. Szkoda Tak myślałem sobie, żeby zamienić sobie swoje 3 400 watowe żarniki 12000K, na żarniki innej firmy, ale 400w 20000K. Dają piękne niebieskie światło i koralowce troszkę wolniej by rosły. Ale przeczytałem, że te lampy z allegro mają takiego kopa jak żarnik 400w 20000K. Tylko teraz zobaczcie, na jaką cholerę podawać tak bzdurne porównanie, dla akwarysty to kompletnie nic nie daje. Jak to jest: chcę powiesić 400w 20000K po to, aby mieć piękne niebieskie światło, nie trzeba nikomu tłumaczyć, że twardziele będą rosły pod taką mocą, mimo że to jest 20000K Teraz dalej, kupuję tą lampę, bo to jest ekwiwalent 400w 20000K i teraz wiedziony marketingową bzdurą co muszę robić, żeby uzyskać barwę o jaką mi chodziło przy żarniku 20000K ? Na lampie muszę wyłączyć większą część białych i jaka moc mi w tedy zostaje 90 w ? 60 w ? To już może lepiej żarnik 150w 14000K he, he. odpalić w takim razie. To jaką moc będzie miała lampa led 90 wat jak ją ustawimy na 20000K 45 wat ???? Ten cały ekwiwalent nijak jest nam nie potrzebny, tylko ma robić wrażenie jakaż to różnica w watach, bo światła tyle samo podobno. Tylko, w watach ale innej barwy w niższych kelwinach, a dla mnie bardzo ważna jest barwa. Chcę niebiesko, ale żeby nie trzeba było obcinać prawie połowy mocy. O tym to już nikt nie ostrzega. Cienko rosną Koralowce pod słabym światłem 20000K To działa w takim razie w dwie strony żeby mieć bardziej ciepły kolor to też musimy wyłączyć część niebieskich ledów i już nie mamy 120w. Czyli 120 wat tylko jak wszystkie chodzą na ful ok. 14000K. To tak jak bym kupił żarnik 14 tyś K 400w i miałbym jakiś wynalazek, który by mógł zmienić barwę ale kosztem mocy żarnika. To poco kupować tak duży żarnik, Całe szczęście, że nie kupiłem i dowiedziałem się troszkę u samego elektronika bo jak bym powiesił 400w 2000K i obok te Ledy z ograniczoną mocą to chyba blado by wypadły przy żarnikach. Można by się z deka wkurzyć bo trzeba by to komuś odsprzedać. To tak samo można porównać żarnik 250w 10000K do 400w 20000K i zadziwiać bo ilość lumenów podobna. Fajna ta logika he, he. To tak jakby ktoś miał np. 3 razy 250w żarniki o zimnej barwie i powiedzmy 6 T5 o ciepłej barwie czyli ok. I jeśli chce mieć bardziej niebiesko to musi całkiem wyłączyć ciepłe t5. Bez sensu, jak dla mnie będzie mniej światła. Tylko ja chciałem mieć niebiesko i powera przy okazji, bo inaczej nie będzie rosło, szczególnie jeśli zbiornik troszkę wyższy. Także ja znów niestety oddalam się od kupna, nijak mi nie pasują szkoda. Chyba żeby dopalić świetlówkami tą lampę led z wyłączonymi w części ledami białymi, aż będzie to ekwiwalent 400w 20000K takiej barwy. Nie wiem muszę jeszcze poczekać, na razie bez sensu to jest. Pozostaje czytać dalej co będzie się działo.
-
A tam nie ma co, olać to wszystko, w Afryce mają gorzej. Przynajmniej dzięki Tobie o wiele więcej o elektronice wiemy, a to już coś ;-) Kurde ?!, a jednak interesuje mnie ten temat od tego nie da się uciec @loccutus, mógłbyś mi wytłumaczyć jak to jest. Czytałem opis tych waszych najnowszych lamp ledowych na allegro i tam jest napisane, że to jest ekwiwalent żarników 400w 20000K. I teraz jak to jest ? Wiadomo żarnik 400w ma bardzo ładną niebieską barwę. Jeśli chciałby uzyskać tak niebieską barwę na lampie led to muszę wyłączyć białe ledy, a przynajmniej w dużej części. To ile w końcu tego światła zostanie niebieskiego w tych ledach ? Żarnik 20000K świeci na niebiesko przy 400w dużo lumenów i jak teraz porównać ? A lampa led żeby tak niebiesko świeciła, to co, zostanie jej 60w, ile to lumenów bedzie ? Ta lampa led jest chyba ekwiwalentem 400w 20000K tylko na ful rozkrecona tzn białe i niebieskie razem na fuul, wię nie mają w tedy barwy żarnika 20000K. Czyli nijak się ma to porównanie no napewno nie o barwę światła chodzi. Jak chcę mieć wzrost sps-ów pod niebieskim światłem to żarnik 400w 20000K jak najbardziej ale Ledy z obciętymi białymi żeby było niebiesko to ile to zostaje 60w ? Proszę uprzejmie o rozjaśnienie tego mojego dylematu ;-)
-
Dziękuje za odpowiedź już rozumiem tzn. tak myślałem, że tak jest ;-) dzięki za potwierdzenie. No i co znów się obraziłeś;-) daj spokój co znaczą te kilka postów zapaleńców wobec setek sprzedanych lamp, chyba się tym nie przejąłeś ;-) tutaj troszkę została niedoceniona Twoja satysfakcja z tej pracy nad tą lampą. Oczywiście lepiej jak byś pisał tutaj, ale jak trzeba będzie to i na zagranicznym poczytamy, trudno ;-)
